piątek, 9 września 2016

New in / nowości

W końcu udało mi się zebrać wszystkie nowości tego lata, a większość z nich jest jeszcze z maja! Do nadrobienia został mi jeszcze post z ulubieńcami lata i mogę zabrać się za recenzje produktów, które służą mi już od ponad roku. Taki mam zapłon. Zresztą, wakacje upłynęły mi bardziej na zakupach ubraniowo-obuwniczych i w nosie miałam kosmetyki. Chyba mam za duży przesyt kolorówką i za mało czasu na jej używanie ale mam nadzieję, że teraz to się zmieni. A teraz zapraszam Was na krótką prezentację moich nabytków :) 


Seria do włosów Uniq one z Revlon Professionals dobrze mi służyła przez długi czas, przecież nawet odżywka w sprayu bez spłukiwania pojawiła się rok temu w ulubieńcach. Dlatego bez wahania sięgnęłam po szampon z tej serii żeby za chwilę przekonać się, że ten duet już nie służy moim włosom. Nie wiem co i dlaczego tak się stało ale chwilowo robię sobie przerwę od tej linii, może za jakiś czas znowu się polubimy. Co dziwne, to kokosowa maska do włosów Garnier Ultimate Blends lepiej się u mnie sprawuje. Włosy są wygładzone, miękkie i do tego pięknie pachną.


Krem La Roche-Posay Hydreane Legere był strzałem w dziesiątkę podczas lata. Był lekki ale nadal dobrze nawilżał, jedynym minusem był czas, którego potrzebował żeby dobrze się wchłonąć. Przed wakacjami siegnęłam też po dwupak samoopalaczy Cocoa Brown, ten w różowej butelce już wcześniej gościł na mojej półce. Może nie jest to najlepszy samoopalacz, ma swoje humorki ale za tak niską cenę można mu to wybaczyć. Ten dwukolorowy jeszcze nie był w użyciu. No i balsam po goleniu Nivea Men, który miał służyć jako baza pod podkład. Chyba wybrałam złą wersję bo żadnych ochów z mojej strony nie ma.


Moje cera twarzy jest dość podatna na zaczerwienienia dlatego żółta baza pod podkład MAC Prep+Prime miała choć trochę temu zaradzić. Muszę przyznać, że całkiem dobrze dała sobie radę, co prawda nie przedłuża żywotności makijażu (ale chyba nawet nie jest jej taki zamysł) ale redukuje zaczerwienia i rozświetla skórę. Krem CC FaceD miał być fajnym koloryzującym kremem na dzień a okazał się być zapychaczem. Używany raz na ruski rok ujdzie ale przy codziennym użytku wypryski gwarantowane. Za to z ręką na sercu mogę polecić krem CC Bourjois, warto na niego spojrzeć. Podkład MAC Face and Body był podkładem tegorocznego lata. Lekki, rozświetlający. Może nie najtrwalszy ani nie ma najlepszego krycia ale ciężko chyba o delikatny podład, które ma te właściwości.


Do rozświetlenia/ lekkiego konturowania przez całe lato używałam też rozświetlacza Global Glow z MAC. Zawsze zbierałam dzięki niemu masę komplementów. No po prostu cudeńko! Penneys, czy jak kto woli Primark, ma w swojej ofercie całkiem ciekawe kosmetyki. 'Mineralny' puder służył mi do utwierdzania korektora pod oczami i nigdy nie zrobił mi skorupy. Jeszcze przed wakacjami zajrzałam do sklepu Inglota i w ręce wpadł mi HD Sculpting Powder nr 507, ale, wstyd się przyznać, jeszcze go nie użyłam.


Szał na nudziaki trwa u mnie nieprzerwanie. Od góry matowa pomadka Whipped Velvet MUA, która mogła by być godną następczynią NYX gdyby nie jest zapach i posmak farby. Za to NYX Soft Matte Lip Cream w odcieniu Stockholm często gościła na moich ustach a do tego fajnie współpracowała niemal z każdym odcieniem konturówek. Matowa szminka z Penneys w odcieniu 04 również mogłaby stanąć w szranki z szminkami NYX gdyby nie to, że dość mocno zasycha na ustach. Podobny problem mam z Matte Me Sleek w odcieniu Birthday Suit, mimo wszystkie oba produkty są bardzo na propsie. No i do tego bardzo kremowa kredka/szminka do ust z Penneys, warto na nią spojrzeć.


I znowu nudziaki. Od lewej szminka Inglot nr 116, do której nadal żywię mieszane uczucia. MAC Viva Glam II jest za to częstym gościem na moich ustach. Jedynym akcentem kolorystycznym jest Tropic Tonic z MAC, która miała być szminką na lato a nie za bardzo ujrzała światło dzienne. MAC Honeylove pokazywałam już tu KLIK. A matowy nudziak z Penneys może być godnym zamiennikiem MACowego Velvet Teddy. 


Wpadło mi też kilka konturówek. Inglot nr 63, MAC Dynamo, który miał być partnerem dla szminki lata. Essence very berry, która mocno wpada w brąz i kolejny produkt z P.S... z Penneys czyli kontuówka do wyżej pokazanej szminki. 


Przez przypadek trafiłam na maskę do włosów zniszczonych rozjaśnianiem Reincarnation Mask z Bleach London, 8/10 tylko naprawdę potrzebuje kilkunastu minut na włosach. Po suchy szampon sięgam baaardzo rzadko ale lubię mieć jeden w zapasie, tym razem wybór padł na CoLab ale jeszcze go nie używałam. Po raz kolejny przekonałam się za to, że produkty John Frieda nie zawsze mi pasują. Tym razem stałam się ofiarą wygładzającego i rozjaśniającego olejku do blond włosów, jestem przekonana, że on tylko przyciemnia mi mój blond. Dlatego zawsze używam fioletowego szamponu do blond włosów, o seriii Provoke trąbiłam już nieraz ale tym razem postanowiłam spróbować Silver Shampoo Bleach London, może być ale raczej niczym nie różni się od mojego tańszego ulubieńca.


Obiecuję, że to już koniec. Na szybko potrzebowałam tuszu do rzęs, pod rękę nawinął się Volume Colourist Rimmel, robi co ma robić ale szału nie ma. Jest jednak o wiele lepszy od Full Exposure Smashbox, który nie robi nic oprócz przyciemnienia rzęs. Ten tusz to chyba moja największa porażka tego roku, nie wiem dlaczego nadal go trzymam w kosmetyczce, chyba dlatego bo szkoda mi wydanych na niego pieniędzy. Ostatnio potrzebowałam nowego kremu do twarzy i znowu sięgnęłam po La Roche-Posay, tym razem wybór padł na Nutritic Intense, jeszcze za wcześnie żeby cokolwiek o nim powiedzieć ale zapowiada się obiecująco. Rozświetlający podkład Illuminating Touch Collection w Internecie zbiera dobre opinie a u mnie okazał się być tylko okay. Trochę zbyt gęsty i zbyt tępy sam w sobie ale zmieszany z Face and Body często lądował u mnie na twarzy.


Mgiełek do ciała Victoria's Secret chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Sięgnęłam po Sheer Love i Love Spell, które tak w sobie mnie rozkochały, nie tylko zapachem ale i trwałością, że mam ochotę na więcej ;)

Jak Wasze ostatnie zakupy? 

13 komentarzy:

  1. Na mgiełki też się czaję;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam, że balsam po goleniu Nivea Men może służyć jako baza, ja jednak używam zwykłe kremyna dzień, które aktualnie są w mojej pielęgnacji. Fantastyczne produkty do ust

    OdpowiedzUsuń
  3. Pokażesz, jak ten podkład z MACa wyglada na twarzy? Strasznie mnie zaciekawił, bo obecnie szukam właśnie delikatnego i lekkiego podkładu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym mieć taką kolekcję pomadek nude!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajne nowości! Krem CC Bourjois też zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, nie spodziewałam się, że tak bardzo go polubię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odżywka w sprayu z Revlonu ułatwia mi rozczesywanie, ale muszę uważać z aplikacją - potrafi obciążyć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szał na nude usta nie mija jak widzę ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. sporo ciekawych rzeczy :) ile poduktów do ust! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, jest mi bardzo miło, że chcecie mnie czytać :)
Jeżeli podoba Ci się mój blog, zostań ze mna na dłużej i badź moim obserwatorem.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...