czwartek, 3 stycznia 2013

Bo na MACa miałam smaka

Cześć :)
Jak minęła Wam sylwestrowa noc? Bawiłyście się dobrze? Moja mała prośba została wysłuchana i udało mi się wcześniej wyrwać z pracy żeby świętować Nowy Rok;)


Z czym dzisiaj do Was przyszłam? Ano z kolejnym różem z limitowanej edycji Heavenly Creatures, który na początku wcale mnie nie zachwycił a kiedy stwierdziłam, że go chcę okazało się, że zniknął ze stoiska MACa. Dlaczego nie chciałam tego koloru? Patrząc na jego zdjęcia widziałam siebie z czerwonymi plackami na policzkach zamiast delikatnego zaróżowienia. A potem zmieniłam zdanie bo żaden róż nie będziemi groził! Na szczęście wypatrzyłam go w Internecie i tak MACowy róż Supernova trafił do mojej kosmetyczki.

Supernova to, według opisu melanż magenty ze złotem, dla mnie to lody malinowe z polewą karmelową (mniam!).

Uwielbiam jego jedwabistą konsystencję i to, że ma maciupkie, nienachalne drobinki, które ślicznie mienią się na policzku. Ten róż jest naprawdę trwały, tzn., po całym dniu pracy i po całej nocy zabawy wracając do domu on ciągle jest na policzkach. Dodaj do tego super pigmentację (potrzeba lekkiej ręki do nałożenia tego pana) i masz gotowy przepis na róż idealny.


No dobra, może nie aż taki idealny. Niestety to nie jest typ różu, który nie odrazu stapia się ze skórą. Wymaga on odrobiny pracy w blendowaniu ale naprawdę, da się to przeżyć.


Ten kolor pasuje każdemu, Supernova to nie jest ciepły róż ale wygląda świetnie na właścicielkach ciepłego i zimnego odcienia cery, można stopniować kolor w zależności od efektu jaki chcemy uzyskać.



Wiem, że wyskoczyłam z tym różem jak Filip z konopi bo to limitowana edycja ale mam wrażenie, że on wróci dlatego może komuś ta recenzja się przyda. 

Co o nim myślicie? Lubicie używać różu? Jaki jest Wasz ulubiony produkt?
                                                                                          Buziaki, 
                                                 
                                                                                                             
                                

35 komentarzy:

  1. kolorek piękny, jednak ja stornię daleko od róży ... wolę bronzer :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bronzerem też nie pogardzę ale chyba skłaniam się w stronę różu :)

      Usuń
  2. Szkoda, ze MAC testuje na zwierzetach.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja ostatnio poluję na dobry róż i jakoś żaden do mnie nie przemawia... ten wygląda bardzo, bardzo ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam róż i ten jest interesujący, a do tego piękny! :D Niestety chyba mam za ciężką rękę i mogłabym się nim skrzywdzić :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kwestia wprawy - na początku wyglądałam jak matrioszka dopiero po kilku użyciach wiedziałam z czym to się je :)

    OdpowiedzUsuń
  6. póki co to tylko benefitem sobie nie zrobiłam krzywdy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Benefitowe róże jakoś nie przypadły mi do gustu ale za to bardzo chcę mieć ich bronzer Hoola :D

      Usuń
  7. Kolor jest naprawdę... osobliwy :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolor bardzo żywy, ja wolę jednak brązer ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładny odcień, fajnie wygląda w opakowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w tym wyglądzie się zakochałam :)

      Usuń
  10. Róż prawie spędza mi sen z powiek, ponieważ wciąż szukam ideału :) Ten wydaje mi się zbyt intensywny, chociaż oczy mi mówią, że go chcę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wszystkie ładne dziewczyny lubią ładne rzeczy :)

      Usuń
    2. ;D

      Cóż pozostaje mi się jedynie zgodzić :)

      Usuń
  11. Róż to podstawa, a najbardziej lubię te z The Balm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie miałam nic z The Balm, niestety mam trochę za daleko do miejsca gdzie mogę go kupić ale mam nadzieję, że kiedyś ... :)

      Usuń
  12. Bardzo ładny! Planuję kupić róż z MACa. Jeszcze nie wiem jaki kolor. Na razie używam NARS w odcieniu Orgasm

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja limitowana edycja to faktycznie wyskoczyłaś jak filip z konopi, bo zrobiłaś mi smaka na tego akurat MACa i co mam teraz począć? :D ja się na razie czaję na warm soul <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że marzenia się spełniają? Założę się, że on wróci. Przed chwilą wygooglowałam Warm Soul i on musi być mój! ;)

      Usuń
    2. Zapewne wróci w jakiejś limitce tylko pod inną nazwą, jak to czasem bywa :D aaj warm soul jest piękny, ostatnio na makijażu w MACu miałam go na policzkach i jestem w nim na zabój zakochana... ale że pochłonęły mnie czeluście piekieł (czytaj. wyprzedaże szmatek) to MACa odłożyłam na po 10 stycznia :D hyhy

      Usuń
  14. Poki co preferuje bronzera. Rozu typu ''Ah i Oh'' jeszcze nie posiadlam :P Moze przy jakiejs wizycie w Macu w koncu i rozyk wpadnie w moje rece :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jeszcze bronzera typu och i ach nie mam, jaki jest Twój ulibiony?

      Usuń
  15. ale taki roz jest swietny :D od razu czlowiek zdrowiej wyglada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba, że ręka się omsknie i wygląda się niczym hoża dziewoja ;)

      Usuń
  16. też mam na niego smaka ale nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, jest mi bardzo miło, że chcecie mnie czytać :)
Jeżeli podoba Ci się mój blog, zostań ze mna na dłużej i badź moim obserwatorem.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...