niedziela, 14 kwietnia 2013

Kolejny bublowaty tusz do rzęs

Kilka miesięcy temu w szale zakupów do mojego koszyka trafił pierwszy od dłuższego czasu drogeryjny tusz do rzęs. I tak leżał sobie nieużywany do niedawna dopóki nie wygrzebałam go z 'torby zapasów. Pierwszy raz był średnio udany dlatego dałam mu drugą szansę, która też pupy nie urwała. Potem była trzecia i czwarta szansa, ale na koci ogon, ile tak można się bimbać? Ogłaszam wszem i wobec, że nie polubiłam się z tuszem L'Oreal - False Lash Telescopic Mascara

Kiedyś chyba wspominałam, że na rzęsy nie narzekam i dobra maskara sprawia, że są one do nieba. Z średnim tuszem do rzęs też jakoś mogę dać sobie radę ale to co zafundowało mi L'Oreal woła o pomstę do nieba. Samo opakowanie ma przypominać teleskop i jest świetnym narzędziem do pozostawienia swoich odcisków palców. Każdy brudek i odcisk są na nim widoczne.


Nie pamiętam już czy odcień, który mam to świadomy wybór czy po prostu kuoiłam ten tusz bez zastanowienia. W każdym bądź razie posiadam odcień Magnetic Black.
Nie przepadam za silikonowymi szczoteczkami ale skąd miałam wiedzieć, że taką tutaj znajdę? Jakby nie było, jak dla mnie, szczoteczka wygląda na słabą i chorowitą - jest cienka i dosyć gibka, czasami bałam się, że złamie się na pół przy malowaniu rzęs.
A jakie daje efekty? Ano nijakie. Widać, że rzęsy są podkreślone ale szału nie ma, tusz nie sprawił, że rzesy sięgają nieba. Niestety, odnoszę wrażenie, że trochę skleja rzęsy przez co wyglądają nieestetetycznie i ... trochę licho? Zresztą zobaczcie same. Co więcej, tusz osypuje się po kilku godzinach a te resztki na rzęsach są ciężkie do zmycia.


Mam teraz wielką nadzieję, że Volume Million Lashes Mascara, która trafiła do mnie w zeszłym miesiącu mnie nie zawiedzie. Jakie macie doświadczenia z tuszami L'Oreal?
                                                                                                           Buziaki,
                                                                                                             

83 komentarze:

  1. Tak się zastanawiam i chyba nigdy nie miałam żadnego tuszu L'Oreal. A nie! Był jeden i to nawet bardzo dobry, niestety tylko przez miesiąc używania, później lekko przysychał i brzydko się osypywał. Z tego co pamiętam, był to chyba tusz kolagenowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby L'Oreal nie miało dobrych maskar?

      Usuń
  2. OO, to dobrze ze o tym piszesz, bo mialam na niego chrapke, ale jakos wczesniej nigdzie o nim nie czytalam ;) Jednak wezme swoj Masterpiece;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami lepiej zaufać temu co już znamy :)

      Usuń
  3. Mam jeden tusz L'Oreal. Taki z najeżoną kulką zamiast szczoteczki. Też chyba Telescopic, ale w czerwono czarnym opakowaniu. Bardzo go lubię mimo, że strasznie dużo tuszu nabiera się na kulkę i brudzi wszystko niemiłosiernie. Muszę obetrzeć nadmiar przed przystąpieniem do malowania bo inaczej się nie da.. Może jak troszkę poleży to przyschnie i nie będzie tak się czepiał.. Pisałam o nim nawet kiedyś posta..

    Uwielbiam Twojego kocurka w nagłówku. Love koty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie muszę poszukac Twojej recenzji na blogu :)

      Koty są mega :)

      Usuń
  4. ja generalnie nie używam tuszy L'oreala. ostatnio zagościły u mnie na dłużej tusze Wibo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chyba słyszałam o nich złe opinie? Ale głowy nie daję ;)

      Usuń
  5. szczerze? nie mam żadnych doświadczeń ;P Jakoś nigdy mnie ta firma nie kusiła pod względem tuszowym.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię plastikowych szczoteczek

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie miałam tuszu z Loreala. Ale ja za to lubię silikonowe szczoteczki ;) Fajnie mi się nimi rozprowadza tusz. Ale aktualnie mam taki naturalny tusz z zao :) Jest bardzo fajny ;]

    Jak znajdziesz trochę czasu to zapraszam Ciebie na fajny konkurs! :)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Te maskary z milionem rzęs podobno są fajne. Tej z recenzji nigdy nie miałam i raczej mieć nie będę ;).

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba muszę zwiększyć swoje wymagania co do tuszów, bo jeżeli efekt jaki osiągnęłaś nie jest zadowalający, to ja nie wiem :))

    Bardzo chciałam spróbować tej maskary po szale na nią, na amerykańskim YouTubie. Może się jeszcze skuszę, bo silikonowe szczoteczki bardzo lubię, są jedynymi, którymi nie ubrudzę sobie powiek ;)
    Osypywanie się zmniejsza jej szansę na powrót do mojego domu ale kto wie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako tusz wydłużający niestety nie wydłużył i tu mamy problem ;)

      Usuń
  10. Nie miałam nigdy tej mascary, ale raczej bym jej nie kupiła

    OdpowiedzUsuń
  11. hmn... chyba nie miałam zadengo tuszu od Loreala :) a opakowanie fakt - roche kosmiczne :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczoteczka faktycznie wygląda na chorowitą:) Ze szczoteczkami Loreala mam doświadczenie bardoz różne - od porażki po całkiem niezłe przygody ( million - jest na tak!) Równiez nie przepadam za silikonowymi szczoteczkami - najbardziej lubię grube i włochate hehehe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki słabeusz z niej :) to chyba jeden z pierwszy kosmetyków L'Oreal z którym mam do czynienia ale nie czuję się zachęcona do dalszych eksploracji...
      No szczoteczka musi być porządna i już :D

      Usuń
  13. A miałam go kupić, bo moja koleżanka go polecała. Dzięki za ostrzeżenie! Nienawidzę tuszy, które się osypują w ciągu dnia. Czarne kropki pod oczami nie wyglądają dobrze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opinie o nim są chyba dosyć skrajne :) ja teraz na Twoim miejscu bym zainwestowała w coś pewniejszego ...

      Usuń
  14. Nie miałam tuszu z L'oreala. Patrząc na szczoteczkę to pewnie bym go nie kupiła, ale to kwestia przyzwyczajeń.
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym tylko widziała jego szczoteczkę w sklepie na pewno bym go nie kupiła...

      Usuń
  15. Nigdy nie miałam tuszu Loreal, ale zdarzyło mi się kilka razy użyć Million Lashes i byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Domyślam się, iż ten bubelek groszy nie kosztował... Ja akurat lubię silikonowe szczoteczki, ale z gęstszymi ząbkami, niż widać a załączonym obrazku :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie pamiętam ceny, możliwe, że był na przecenie:D
      Tak myślę, że gdyby te ząbki były gęstsze wszystko poszłoby zgrabniej...

      Usuń
  17. Miałam ten tusz ale to starsze wydanie i też mnie nie zachwycił, tyle że szczoteczka była stabilna.

    OdpowiedzUsuń
  18. Telescopic Carbon Black to był mój ulubieniec przez długi czas :) Ogólnie lubię tusze L'oreala ale nie każdy mnie zachwyca.

    Volume Million Lashes Mascara gościła u mnie dawno temu, nawet robiłam jej recenzję. Ostatecznie nie kupię jej ponownie. Bywały dni, że ciężko się z nią pracowało a ja potrzebuję tusz, na który mogę liczyć każdego dnia. Cudów nie oczekuję, wiem jakie mam rzęsy i wspomagam się bazami. Teraz kupiłam bazę z Revitalash, która zrobiła dobre wejście i pobiła mojego ulubieńca z Shiseido :)Skusiłam się także na odżywkę RapidLash i pomimo bardzo nie regularnego miziania widzę efekty. To dobrze wróży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś miałam baaardzo dobry tusz z L'Oreal ale nie mogę sobie przypomnieć jak się nazywał/ wyglądał.

      Na rzęsy nie narzekam ale chciałabym mieć je dłuższe/gęściejsze i też zastanawiałam się nad odżywką ale ... ostatnio w Boots widziałam Revitalash ćzy Rapidlash (nie pamiętam już nazwy, na pewno coś z lash;)) ale jego cena mnie powaliła-60 euro. I nie wiem czy naprawdę chcę wydać tyle pieniędzy na coś co może nawet nie dać żadnych efektów a po drugie jestem baaardzo leniwa i z systematycznością u mnie kiepsko.

      Usuń
  19. Po tym jak Mega Volume Collagene mnie mega rozczarował postanowiłam więcej nie kupować tuszy Loreala .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, słabiutko wypadają na polu tuszowym ...

      Usuń
  20. Ja na tuszę staram się nie wydawać zbyt wiele zazwyczaj kupuje takie do 20 zł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na kosmetyki do twarzy/ oczu wolę czasami wydać trochę więcej :)

      Usuń
  21. no mizerniutki efekt daje
    dawno nie miałam ich tuszów do rzęs, teraz wolę Maybelline i Rimmel

    OdpowiedzUsuń
  22. a fuj. Brzydko robi. Wolę już super naturalny efekt niż kulfony. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika od Kulfona miała fajne rzęsy :D

      Usuń
  23. a tak chciałam go spróbować,

    OdpowiedzUsuń
  24. nie miałam żadnego tuszu z L'Oreala, ale właśnie też chcę przetestować Volume milion Lashes. Slyszałam o nim sporo dobrych opinii, więc jak tylko skończę Maxfactor to wybiorę się do sklepu po kolejną :)

    OdpowiedzUsuń
  25. miałam okazję go używać i faktycznie - jest beznadziejny... za taką cenę inaczej jego działania określić nie można.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  26. nie miałam, ale słyszałam kilka negatywnych opinii i raczej sięgam po te sprawdzone :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Tego tuszu nie miałam, ale efekt dla mnie zbyt delikatny. Choć ostatnio z firmą L'Oreal się polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nom, słabiutko wygląda na rzęsach. Z tych średniopółkowych to lubię maskary z Maybelline i Mac factora ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nigdy nie miałam tego tuszu, szału niestety nie robi na rzęsach.

    OdpowiedzUsuń
  30. Miałam Million Lashes i jak dla mnie efekt na rzesach daje sredni, troche sie kruszy i co najgorsze moje oczy go nie cierpią !!!

    OdpowiedzUsuń
  31. loreal jakoś nigdy mnie nie kusił...w zasadzie to hyba nie mam żadnego ich kosmetyku:)

    OdpowiedzUsuń
  32. w l'oreal odstrasza mnie troszkę cena, póki co bardzo lubię rimmel i maybelline :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za coś dobrego mogę zapłacić ekstra a tu takie rozczarowanie...

      Usuń
  33. Nie miałam, ale faktycznie słabo wypadł :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodziewałam się większego wydłużenia ...

      Usuń
  34. Nie znam i nigdy nie miałam żadnego Lorelka:(

    OdpowiedzUsuń
  35. Używałam już kilka Lorealów pamiętam że kiedyś pasował mi Architect. Teraz używam Max Factora (2000 cal. lub Masterpiece)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Max Factor może niedługo do mnie wpadnie ;)

      Usuń
  36. Nie przekonują mnie ich kosmetyki. Twoje rzęsy po Wibo chyba wyglądałyby lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Wibo chyba też nie ma zadowalających tuszów?

      Usuń
  37. Na jestem wierna jednemu z tuszy Loreal a mianowicie Loreal Lash Architect 4D ,zuzyl juz kilka tuszy pod rzad ;) probowalam tez innych,nawet z Guerlain i pokornie wracal do Loreala..
    Nie osypuje sie,nie splywa mimo iz mam wersje niewodoodporna,ppdkresla rzesy,pogriboa i wydluza,a kilka warstw jest naprawde super! Ale rozczesuje wtedy tez rzesy igielkami z Inglota ,zeby nic sie noe skleilo.
    Ogolnie nie przepadam za marka Loreal,uwazam ze ceny sa zbyt wysokie do sredniej jakosci ale ten tusz o ktorym napisalam uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za bledy,zjadlam kilka literek ;)

      Usuń
    2. I teraz czuję się skuszona na kolejny tusz do rzęs :)

      Usuń
    3. Wreszcie ktoś po mojej stronie! :-) Testowałam kilka różnych tuszy do rzęs, aż do momentu kiedy natrafiłam na Lash Architect (wcześniej był chyba 3D - o ile dobrze pamiętam ;-)) i zostałam jego fanką. Od naprawdę dłuższego czasu nie stosuję nic innego i zawsze mam jeden w zapasie :-P

      Usuń
  38. czyli ogolnie kicha- ja tez ostatnio natrafilam na lorealowski bubel... ugh.....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, jest mi bardzo miło, że chcecie mnie czytać :)
Jeżeli podoba Ci się mój blog, zostań ze mna na dłużej i badź moim obserwatorem.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...