środa, 14 października 2015

Kolekcja na środę / lakiery do paznokci

Przygotowanie ostatniego postu o kolekcji szminek KLIK sprawiło mi niemałe trudności. Nie miałam wtedy pojęcia, że obfocenie wszystkich lakierów do paznokci, które posiadam będzie jeszcze trudniejsze. Do ostatniego weekendu nie zdawałam sobie sprawy, że mam tego aż tyle. Zauważyłam jednak pewną zależność - im więcej fajniejszych lakierów tym bardziej moje paznokcie odmawiają współpracy. W efekcie borykam się z rozdwajającymi paznokciami, które lakier, przy dobrych wiatrach, widują raz na miesiąc. Ot, taki chichot losu. Niemniej, lubię tę moją kolekcję, lubię przekładać te małe buteleczki i delektować się ich kolorami. Dlatego dzisiaj zapraszam Was na post o mojej kolekcji lakierów do paznokci. 



środa, 19 marca 2014

Kolekcja na środę:lakiery do paznokci

Kolejna bo już czwarta część mojej serii postów Kolekcja na środę. W poprzednich zdążyłam już pokazać moją skromną kolekcję perfum KLIK, dość sporą kolekcję pędzli do makijażu KLIK, i taką sobie kolekcję szminek KLIK. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wpadłam na dobry pomysł, który nie tylko spotkał się z Waszym uznaniem ale też pozwala mi na dokładne rozeznanie w tym co mam. Okazało się, że posiadam aż 41 lakierów! Według mnie to o wiele za wiele i pora na kolejne porządki, których nie było od października. Co jakiś czas staram się oddać lakiery któych już nie używam w lepsze ręce. 
Nie będę przedłużać, zapraszam Was obejrzenia tego co trzymam w lakierowym pudełeczku.


Różowości to druga w kolejności najliczniejsza grupa, którą posiadam mimo to każdy z nich jest inny. Od lewej znajduje się Inglot #362 o którym nawet niedawno pisałam KLIK i który zaszczepił we mnie zainteresowanie ofertą tej firmy. Obok jest Perpetual Peony z NYC, który najpewniej pierwszy pójdzie do odstrzału bo na paznokciach nie miałam go całe lata świetlne. Kolejny lakier z NYC to Bubblegum Pink KLIK. Ten odcień nie grzeszy trwałością więc nie noszę go zbyt często. Lakiery z L'Oreal niektórzy (cocaron ;)) kochają, niektórzy (ja) nie do końca lubieją. Opulent Pink to ciekawy kolor ale z kiepską trwałością. Za to #309 z Bell KLIK trzyma się na paznokciach okropnie długo. Znalazł się tu też MACzek z najnowszej limitki Fantasy of Flowers o pięknym odcieniu Saint Germain, zdecydowanie brakuje mi do niego szminki. Kocham wszystkie moje lakiery z Essie i Watermelon nie jest żadnym wyjątkiem. Kolor idealny <3


Z Golden Rose zaprzyjaźniłam się dzięki temu cudnownemu kolorze czerwonego wina #30. Pisałam o nim jakiś czas tu KLIK. Obok jest czerwień idealna czyli kolejny Essie i Russian Roulette. Kocham, kocham, kocham. I nie potrzebuję już żadnych innych czerwieni. Po 03 Kiss on Top of the Rock z Essence sięgam kiedy chcę podrasować zwykłą czerwień na paznokciach i ten duet pozwala mi na coś innego.


Nie spodziewałam się, że jasne i nudziakowe kolory to też dość spora grupa. Od lewej jest moje najnowsze odkrycie i miłość, lakier nude z Clinique 28 Birthday Suit KLIK. Obok jest jakiś dziwak z Eveline czyli lakier z odżywką do paznokci 6w1. Prosiłam o najzwyklejszą odżywkę a siostra kupiła mi toto. Zobaczymy jak się sprawdzi. Wieki temu w H&M znalazłam lakier nude, który w pełni mnie zadowolał (aż nie odkryłam Clinique ;)) Nerd był chyba jednym z pierwszych lakierów jakie pokazałam na blogu KLIK. Kolejne Essie i Fiji, który dostałam na Gwiazdkę. Koniecznie muszę Wam go pokazać w połączeniu z pewną błyskotką. Swego czasu lakiery NYC były jednymi z kilku, które można było dostać w pobliskim mieście, no i kosztowały grosze więc nic dziwnego, że w swojej kolekcji mam też Oh SoHo Sweet. Znowu lakier z Essie - adore-a-ball. Tak między nami, jeszcze go nie używałam więc nic nie mogę o nim powiedzieć.


Żółtki są dwa. Go Bananas z Sally Hansen to żółć z delikatnym shimmerem i zapachem bananów! Limon Claro wyszło ze stajni Springfield Cosmetics i jest baardzo optymistycznym kolorem.


Znowu NYC i Mint Macaroon. Niestety, tak jak jeden z róży na paznokciach trzyma się cały jedeń dzień. Lakier Wibo trafił do mnie dzięki Gosia, błękit Blue Lake bardzo mi się podoba i nie mogę się doczekać lata żeby znowu go nosić. No i jest to Gosiny lakier, od Gosi dla Gosi ;)


Przedwczoraj pokazałam Wam lakier Sidewalk z RARE Nails KLIK. Najlepiej podsumowała go Chili  'francuski lakier, kupiony w Hiszpanii trafił do Irlandii, aby pomalowała nim paznokcie polska dziewczyna'. :) Bouncer it's me z Essie to niestety mały koszmarek ale jeszcze będę z nim eksperymentować. Obok jest Essence i za cholerę nie pamiętam jaki Underwater tak naprawdę jest. YSL zachwycił mnie w sklepie swoim głębokim odcieniem Bleu Cobalt. Niestety, moje paznokcie są na niego za krótkie i jeszcze musi poczekać aż będzie miał swoją premierę.



Fiolety też są dwa. Sexy Divide z Essie KLIK jest tak piękny, że już ma spore użycie. Za to zupełnie nie wiem co robi u mnie Tawny Port z Technic KLIK. Ani niczym mnie nie zachwycił ani po niego nie sięgam.


Znowu ten nieszczęsny lakier z L'Oreal, tym razem You Are Worth It KLIK. I równie nieszczęsne NYC City Blackout. Jedyna czerń jaką posiadam i, o dziwo, bardzo rzadko po nią sięgam.


Nie spodziewałam się, że posiadam tyle błyskotek w swojej kolekcji! Piegusowy #115 Jolly Jewels z Golden Rose KLIK jest przecudowny! Ciekawa jestem czy te lakiery nadal są w sprzedaży? p2 kojarzy mi się tylko z piaskami. nic dziwnego bo 050 Confidential to właśnie piasek KLIK. A Cut Above z Essie koniecznie musi być sparowany z Fiji,z tejże firmy. Zresztą ten różowy brokat dostałam w komplecie razem z tamtym mlecznoróżowym lakierem. Wieki temu w Claire's dorwałam niepodpisany brokat, który koniec końców nie zrobił szału. Obok jest przepiękne złoto Gilded Lily z Sally Hansen KLIK. Staram się być z nim oszczędna żeby zbyt szybko się nie skończył. Kolejny lakier z p2 czyli 080 Go Dangerous, błyskotka jak się patrzy! Zresztą, wszystko tu błyszczy, tak jak Galaxy z GOSH KLIK. Miniaturka Follow Me On Glitter z Nicole by OPI jest już na dnie. Tak mi się spodobała, że przez kilka tygodni tylko ten lakier był na moich paznokciach! Błyszczący jak miliony monet, tfu, drobinek zatopionych w fiolecie Scorching Haute z limitowanej edycji Temperature Rising z MAC był moim pierwszym MACowym lakierem, KLIK.


Ufff, prawie koniec! Jeszcze tylko Pro White Original czyli lakier, który ma wybielać paznokcie. Tego efektu nie zauważyłam ale świetnie działa jako baza pod lakier. Top Coat Jessica dostałam w ostatnim pudełku PowderPocket ale jeszcze ani razu go nie użyłam. Kolejny top, Insta Dri z Sally Hansen czyli i ja w końcu stawiam czoła legendzie. Obok jest nijaki topcoat z Essence, który miał dawać efekt żelowych paznokci a jedyne co dawał to możliwość oderwania lakieru od płytki.

To koniec! Jestem baaardzo ciekawa ile lakierów posiadacie? Wyobrażam sobie, że lakieromaniaczki idą w setki? Jako że lakieromaniaczka ze mnie żadna przeraża mnie ilość lakierów, które ja mam i wiem, że muszę je przejrzeć i kilku się pozbyć. 

                                                                                                             Buziaki, 
                                                                                                     

piątek, 16 sierpnia 2013

Puszek okruszek na paznokciach - Lakier do paznokci Bell i puszek do zdobienia paznokci Essence

Puszek do zdobienia paznokci po raz pierwszy widzałam u Ciate - o ile kawiorowy trend mi się podobał o tyle puszek do paznokci zupełnie do mnie nie przemówił. No i nie miałam ochoty wydać nie wiadomo ile na Ciatowy meszek. Zdanie zmieniłam kiedy na stoisku Essence dojrzałam puszek z limitki Guerilla Gardening za całkiem przyzwoitą cenę. Kupiłam ale leżał w koszyczku przez jakieś dwa miesiące dopóki nie zdecydowałam się go użyć razem z lakierem Bell, który dostałam od Cullen. 

 W tym lakierze jestem zakochana! Nie dość, że ma piękny różowy kolor to samo malowanie paznokci nim jest samą przyjemnością. Nie smuży, jedna warstwa daje piękny efekt, szybko wysycha a do tego jest trwały. Tak trwały, że do teraz nie mogę w to uwierzyć. Otóż zawsze, ale to zawsze, na moich paznokciach wytrzymuje cały tydzień. Bez odprysków.

Nie byłam ani trochę oryginalna i różowy lakier połączyłam z różowym puszkiem. W sumie to był tylko mały eksperyment żeby zobaczyć jak ten meszek sprawdza się na paznokciach.








Nakładanie puszku jest bardzo proste. Malujemy paznokieć lakierem i zaniem wyschnie posypujemy paznokieć puszkiem. Potem pozbywamy się nadmiaru puszku i gotowe. Pozbycie się nadwyżki nie było jednak takie proste bo przykleił się on dosłownie do wszystkiego. Nawet do niepomalowanego palca. 


Po pierwszym umyciu rąk meszek jeszcze się trzymał ale podejrzewam, że to zasługa tego że spsikałam go lakierem do paznokci. Po kolejnym zmoczeniu paznokieć wyglądał jak mokry szczur a po wyschnięciu jak sfilcowany szczur. I tyle.

 
 Wydaje mi się, że taki puszek to fajna alternatywa na imprezy pod warunkiem, że nie myjemy rąk za często. I jeżeli puszek kosztuje grosze jak Essence a nie jak Ciate.

Co myślicie o puszkowym trendzie?

                                                                                                              Buziaki,
                                                                                       
 


wtorek, 4 czerwca 2013

Nowości maja

Korzystając z wolnej chwili przygotowałam post z nowościami maja :) Jest tego sporo ale większość to prezenty, moich zakupów jest malutko - ale nie miałam czasu na szaleństwa przygotowując się do egzaminów. Żeby nie przedłużać: tak prezentują się moje nabytki w tym miesiącu
Robiąc zdjęcia postanowiłam podzielić nowości na źródło pochodzenia aniżeli na 'tematykę', dlatego pierwsza grupka wygląda tak
Pierwsza paczuszka przyleciała ode mnie od Cullen KLIK. Znalazłam w niej żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem lekarskim od FlosLek. Jest już w użyciu i za jakiś czas przyjdzie na niego kolej na moim blogu. Lakier do paznokci Bell ma świetny kolor, lubię róże :) Mydełko różane Alterry przeraża mnie swoim zapachem, nie do końca przepadam za różanymi zapachami ale chętnie sprawdzę czy przypadnie mi do gustu. Maseczka do twarzy z Ziaji już czeka na swoją kolej, czeka mnie teraz sporo stresów więc na pewno sprawdzę czy uda mi sie odstresować.

Kolejna paczuszka z cudeńkami przyszła od mojej imienniczki, Małgosi, KLIK. I tak dostałam od niej peeling do ciała Balea, ma śliczny zapach! Krem/masło kakaowe do twarzy Ziaji to coś o czym od dawna słyszałam ale nie dane mi było jeszcze go kupić. Szampon do włosów Alterry też znam z blogów i cieszę się, że do mnie trafił. Rosyjski peeling do twarzy Organic Therapy to kolejne cudeńko, które czeka w kolejce do zużycia, próbuję teraz wykończyć czyścik LUSHa. Pozostając przy Alterrze - krem do rąk o którym czytałam złą recenzję kilka dni temu więc na pewno poddam go dogłębnym testom żeby wyrobić sobie o nim opinię, Żeby tego było mało dostałam od Gosi żel do mycia twarzy Synergen. Teraz używam żelu Green Pharmacy więc ten poczeka na użycie jeszcze jakiś czas. Perfumowany balsam do ciała Lady Rebel z Mango - pachnie przecudnie! Żebym ja jeszcze miała czas i cierpliwość do smarowania się takimi kosmetykami. Rozświetlające serum do twarzy Lierac, użyłam już kilka razy ale nie było to przyjemne spotkanie. Dam mu jeszcze szansę ale watpię, że się polubimy. A na koniec, Gosia - od Gosi dla Gosi, czyli blogerski lakier Wibo. 
Prezenty od dziewczyn sprawiły mi wielką przyjemność, dziękuję!

Na sam koniec zostawiłam rzeczy, które sama sobie sprezentowałam. Jak już wspomniałam nie ma tego dużo w tym miesiącu.

Zdążyłam pokazać Wam już na blogu kilka z tych rzeczy: MACowy rozświetlacz KLIK, bronzer KLIK i lakier do paznokci KLIK.   Mam też MACowe cienie do powiek w odcieniu Satin Taupe, Grain i Sketch. Sketch tak mi się spodobał, że postanowiłam podarować i Wam ten odcień, jak wiecie nie do końca przeżył podróż ale jeżeli macie na niego ochotę zapraszam Wam do rozdania, które zostało przedłużone do soboty. Nawilżający korektor pod oczy Fake Up, BeneFitu sprawił, że od kilku tygodni używam tylko jego. Tusz do rzęs Tony Molly, urzekł mnie swoim wyglądem - ale za mnie to kociara. Krem do rąk i balsam do ust Nadur, to moje hity! Mają świetne składy i świetnie działanie :)


O czym chcecie przeczytać? Dajcie mi znać :) 

                                                                                                            Buziaki,
                                                                                                       




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...