Hej :)
Dzisiaj kilka słów o kolejnym produkcie BingoSpa, który wybrałam do przetestowania. Akurat wtedy potrzebowałam nowego kremu do twarzy, który poradziłby sobie z moją trochę przesuszoną i zmęczoną zimą skórą dlatego wybór padł na delikatny krem do twarzy z kolagenem.
Dzielnie smarowałam nim buzię codziennie aż w końcu mogę wydać o nim swoją opinię. Samo opakowanie kremu jest identyczne jak opakowanie peelingu o którym pisałam już tu. 100g plastikowy słoiczek z nakrętką, teoretycznie mało higieniczne. W praktyce nikt nie pcha się do makijażu twarzy z brudnymi łapami, prawda? Czyli może być. Składowo wygląda to tak:
Podejrzewam, że nie jest on jednak zbyt ciekawy? Na całe szczęście nie zrobił mi krzywdy, nie uczulił ani nie zapchał.
Krem ma lekką, delikatną i orzeźwiającą konsystencję, niczym puszek ale ja jestem przyzywczajona do, i bardzo lubię treściwe kremy. Dla nie których może to być plusem, dla innych minusem ale krem jest bardzo wydajny, wystarczy odrobina do nałożenia na całą twarz. Niestety, na mój nos, ma ma zbyt nachalny zapach do którego da się po jakimś czasie przyzwyczaić ale nie lubię tego typu zapachu w kosmetykach. Jest idealnym kremem pod makijaż, łatwo się wchłania a podkład nie roluje się na nim. Po nałożeniu skóra pokryta jest lekkim filmem, jest trochę lepka.
Szkoda, że nie przyszło mi testować tego kremu podczas cieplejszego okresu. Nie dał on sobie rady z moją lekko przesuszoną skórą twarzy a czasami wydawało mi się, że wręcz uwydatniał suche skórki. Na pewno dam mu jeszcze jedną szansę za dwa-trzy miesiące kiedy, mam nadzieję, pozbędę się wszelkich suchości.
Na okres pozimowy jest za lekki i nie nawilża tak jak tego oczekiwałam.
Nie jest to jednak produkt, który szczerze poleciłabym każdemu, uważam, że jego wady przeważają nad zaletami a to jest niewybaczalne. Jeżeli jednak któraś z Was jest zainteresowana tym kremem, można go kupić o tu za 18zł.
Ja wyruszam na poszukiwania czegoś co zaspokoi moje żądze.
Znacie ten krem? Może polecicie mi dobry krem na dzień, którego zapach nie zwali mnie z nóg?
Buziaki,
piątek, 29 marca 2013
piątek, 15 marca 2013
Z ziółkami za pan brat
Kilka dni temu pisałam o peelingu do twarzy z BingoSpa z którym mam dosyć poprawne stosunki. Dzisiaj przyszła kolej na Szampon borowinowy i 7 ziół. Gdy chodzi o szampony nie mam co do nich wielkich wymagań, ma myć ale nie wysuszać ani nie podrażniać. Czy ten szampon spełnił moje wymagania?
Powiem od razu, że go lubię ale szału nie ma. O ile się nie mylę ma porządną kompozycję składników i dosyć naturalny skład, prawda?
Po pierwsze, ten szampon dokładnie myje włosy, które aż trzeszczą. Nie olejuję włosów więc nie wiem jak sprawdza się z olejami ale podejrzewam, że też dałby radę. Co więcej, zrobiłam mu mały teścik, zdarzyło mi się nie nałożyć na włosy ani maski ani odżywki po umyciu i co? Włosy były miękkie, puszyste i nie poplątane. I za to wielki plus!
Sama butelka jest ładna ale okropnie nieporęczna. Myjąc włosy pod prysznicem i nałożeniu odrobiny szamponu na rękę ciężko mi zakręcić i odłożyć butelkę szamponu bez rozlewania tego co mam na ręce. O wiele bardziej sprawdziłoby się zamknięcie na klik. Przez ten duży otwór łatwo o wylanie zbyt dużej ilości produktu. Nie mam jeszcze opracowanej porządnej strategii. Może Wy podpowiecie mi jak to zrobić, jak na razie ściskam butlę i próbuję ją odcisnąć kiedy tylko uważam, że mam już wystarczającą ilość szamponu. Tak jak w przypadku peelingu (wspominałam?) papierowa naklejka przestaje być atrakcyjna przy zetknięciu się z wodą. Marszczy się i odchodzi.
Konsystencję ma jak ... galaretka :) nie wiem czy go za to lubię czy nie. Są dni kiedy wydaje mi się, że przez to jest wydajniejszy a czasami klnę na to, że ześlizguje mi się z dłoni zanim nałożę go na głowę.
Co z zapachem? Bardzo ziołowy, niuchając pierwszy raz szampon przeraziłam się tego zapachu ale zaraz okazało się, że tak, jest wyczuwalny na włosach ale nie, nie utrzymuje się długo.
Szampon ma sprawić, że włosy wolniej się przetłuszczają. Ja takich właściwości nie zauważyłam, nie zmieniłam częstotliwości ich mycia.
Szampon ma swoje wady ale myślę, że jak na coś o tak niskiej cenie jest warty wypróbowania, a nuż będzie to ulubieniec którejś z Was? Można go kupić tu.
Lubicie kosmetyki do włosów BingoSpa? Wiem, że wiele z Was ma ich maski do włosów a jak z szamponami?
Buziaki,
Powiem od razu, że go lubię ale szału nie ma. O ile się nie mylę ma porządną kompozycję składników i dosyć naturalny skład, prawda?
Po pierwsze, ten szampon dokładnie myje włosy, które aż trzeszczą. Nie olejuję włosów więc nie wiem jak sprawdza się z olejami ale podejrzewam, że też dałby radę. Co więcej, zrobiłam mu mały teścik, zdarzyło mi się nie nałożyć na włosy ani maski ani odżywki po umyciu i co? Włosy były miękkie, puszyste i nie poplątane. I za to wielki plus!
Sama butelka jest ładna ale okropnie nieporęczna. Myjąc włosy pod prysznicem i nałożeniu odrobiny szamponu na rękę ciężko mi zakręcić i odłożyć butelkę szamponu bez rozlewania tego co mam na ręce. O wiele bardziej sprawdziłoby się zamknięcie na klik. Przez ten duży otwór łatwo o wylanie zbyt dużej ilości produktu. Nie mam jeszcze opracowanej porządnej strategii. Może Wy podpowiecie mi jak to zrobić, jak na razie ściskam butlę i próbuję ją odcisnąć kiedy tylko uważam, że mam już wystarczającą ilość szamponu. Tak jak w przypadku peelingu (wspominałam?) papierowa naklejka przestaje być atrakcyjna przy zetknięciu się z wodą. Marszczy się i odchodzi.
Konsystencję ma jak ... galaretka :) nie wiem czy go za to lubię czy nie. Są dni kiedy wydaje mi się, że przez to jest wydajniejszy a czasami klnę na to, że ześlizguje mi się z dłoni zanim nałożę go na głowę.
Co z zapachem? Bardzo ziołowy, niuchając pierwszy raz szampon przeraziłam się tego zapachu ale zaraz okazało się, że tak, jest wyczuwalny na włosach ale nie, nie utrzymuje się długo.
Szampon ma sprawić, że włosy wolniej się przetłuszczają. Ja takich właściwości nie zauważyłam, nie zmieniłam częstotliwości ich mycia.
Szampon ma swoje wady ale myślę, że jak na coś o tak niskiej cenie jest warty wypróbowania, a nuż będzie to ulubieniec którejś z Was? Można go kupić tu.
Lubicie kosmetyki do włosów BingoSpa? Wiem, że wiele z Was ma ich maski do włosów a jak z szamponami?
Buziaki,
sobota, 9 marca 2013
No to bingo?
W lutym do mojej kolekcji dołączyły trzy produkty BingoSpa, wszystkie od razu zaczęłam testować a dzisiaj pomyślałam, że napiszę o jednym z nich. Mowa tutaj o Peelingu Błotnym do Twarzy z Kwasami Owocowymi.
Jak wiecie nie znam się na składach ale na moje niedoświadczone oko wygląda to całkiem nieźle oprócz parabenów?
Sam peeling wygląda jak rzadkie błoto z drobinkami. A co do zapachu ... W Internecie wyczytyłam, że pachnie błotnisto ale mój nos mówi zupełnie coś innego bo ja tam wyczuwam coś rześkiego, lekko cytrusowego.
Mogłabym się co prawda przyczepić do opakowania. Słoiczek z zakręcanym wieczkiem nie jest zbyt poręczny kiedy jest się pod prysznicem. A co z jego działaniem?
Tu moje zdanie też różni się od zdania innych bo nie jestem nim oczarowana jako peelingiem samym w sobie. Oczekiwałam dobrego 'zdzierania' a dostałam co najwyżej lekki masaż twarzy. Co prawda, skóra twarzy jest po nim wygładzona ale podejrzewam, że to sprawka których z składników tegoż to kosmetyku bo da się też wyczuć lekką warstwę 'czegoś' na twarzy. Chciałabym, żeby drobinki były większe i mocniejsze. Dlatego nie używam go jako peelingu per se, nakładam go na kilka minut jako maseczkę a dopiero potem zdzieram, zdzieram, zdzieram (albo co najwyżej próbuję).
Moja skóra jest odprężona i przyjemna w dotyku po użyciu tego produktu ale nie jest to efekt WOW jakiego oczekiwałam. Pozostała nam jeszcze jedna kwestia czyli wydajność. Używam go co drugi dzień od prawie dwóch tygodni a zużycie jest znikome. Jeżeli jesteście zainteresowane tym peelingiem można kupić go tutaj, o klik., a 100g opakowanie kosztuje 12zł.
Miałyście ten peeling? Podzielacie moje zdanie o nim?
Buziaki,
wtorek, 5 marca 2013
Nowości lutego
Hej :)
Było lutowe denko, to może teraz czas na pokazanie Wam lutowych nowości? W zeszłym miesiącu zarzekałam się, że nie zrobię żadnych kosmetycznych zakupów w lutym. I mogę się pochwalić dotrzymanym słowem! Wszystkie rzeczy, które zaraz Wam przedstawię są albo nagrodą w rozdaniu u Polly, albo są efektem współpracy.
Niach niach, pierwszy raz moje nowości są zdominowane przez polskie kosmetyki. A co teraz będę testować?
Green Pharmacy, eliksir ziołowy do włosów wzmacniający przeciw wypadaniu. Czyli coś czego nie mogę się doczekać, żeby zacząc używać! Co prawda moje włosy przestały mi niemiłosiernie wypadać ale muszę tą czynność ukrócić jeszcze bardziej. Elksir będzie w użyciu jak tylko zdenkuję Jantar. Dziekuję Po!
BingoSpa szampon borowinowy i 7 ziół z współspracy. Nie miałam jeszcze do czynienia z ziołowymi szamponami, jestem już w trakcie poznawania tego pana.
Marion spray regenerujący włosy ocet z malin i koktajl owocowy. W sumie nie wiem czego się po nim spodziewać, ale już niedługo zacznę go używać.
Marion serum do włosów, chroniący je przed działaniem wysokiej temperatury. Co prawda nie korzystam z prostownicy czy suszarki zbyt często ale takie kosmetyki są zawsze przydatne w razie W.
Vichy Normaderm Hyaluspot czyli nowość od Vichy (Google mówi, że na sklepowe półki trafił dopiero 28 lutego) do walki z niedoskonałościami skóry twarzy. Udało mi się być w 50 osób wybranych do testów, chociaż takich problemów nie mam. Korzysta za to już z niego moja siostra i to ona napisze jego recenzję.
Green Pharmacy delikatny żel do mycia twarzy jestem bardzo ciekawa kosmetyków Green Pharmacy. Ten żel niestety będzie musiał poczekać na swoją kolej aż zdenkuję żel Vichy.
BingoSpa delikatny krem do twarzy z kolagenem i peeling błotny do twarzy - oba kosmetyki już są w użyciu. Co prawda nie mogę jeszcze się wypowiedzieć na ich temat ale jak narazie dobrze się dogadujemy :)
Joanna peeling myjący z żurawiną, wygląda przepysznie aż miałoby się ochotę trochę go zjeść. Ten produkt też czeka na swoją kolej aż jego poprzednik będzie zdenkowany.
Golden Rose Rich Colour, piękny ciemny lakier do paznokci, lubię takie kolory:)
Golden Rose Jolly Jewels, już zagościł na moich paznokciach jestem w nim zakochana i chcę więcej. W sumie nieobraziłabym się gdybym dostała je na zbliżające się urodziny ;)
To wszystko w tym miesiącu. Jestem baaardzo zadowolona z nowych naybtków i mam nadzieję, że ich testowanie to będzie sama przyjemność. Macie już wyrobione zdanie o którymś z tych kosmetyków? Chętnie o nich przeczytam.
Buziaki,
Było lutowe denko, to może teraz czas na pokazanie Wam lutowych nowości? W zeszłym miesiącu zarzekałam się, że nie zrobię żadnych kosmetycznych zakupów w lutym. I mogę się pochwalić dotrzymanym słowem! Wszystkie rzeczy, które zaraz Wam przedstawię są albo nagrodą w rozdaniu u Polly, albo są efektem współpracy.
Niach niach, pierwszy raz moje nowości są zdominowane przez polskie kosmetyki. A co teraz będę testować?
Green Pharmacy, eliksir ziołowy do włosów wzmacniający przeciw wypadaniu. Czyli coś czego nie mogę się doczekać, żeby zacząc używać! Co prawda moje włosy przestały mi niemiłosiernie wypadać ale muszę tą czynność ukrócić jeszcze bardziej. Elksir będzie w użyciu jak tylko zdenkuję Jantar. Dziekuję Po!
BingoSpa szampon borowinowy i 7 ziół z współspracy. Nie miałam jeszcze do czynienia z ziołowymi szamponami, jestem już w trakcie poznawania tego pana.
Marion spray regenerujący włosy ocet z malin i koktajl owocowy. W sumie nie wiem czego się po nim spodziewać, ale już niedługo zacznę go używać.
Marion serum do włosów, chroniący je przed działaniem wysokiej temperatury. Co prawda nie korzystam z prostownicy czy suszarki zbyt często ale takie kosmetyki są zawsze przydatne w razie W.
Vichy Normaderm Hyaluspot czyli nowość od Vichy (Google mówi, że na sklepowe półki trafił dopiero 28 lutego) do walki z niedoskonałościami skóry twarzy. Udało mi się być w 50 osób wybranych do testów, chociaż takich problemów nie mam. Korzysta za to już z niego moja siostra i to ona napisze jego recenzję.
Green Pharmacy delikatny żel do mycia twarzy jestem bardzo ciekawa kosmetyków Green Pharmacy. Ten żel niestety będzie musiał poczekać na swoją kolej aż zdenkuję żel Vichy.
BingoSpa delikatny krem do twarzy z kolagenem i peeling błotny do twarzy - oba kosmetyki już są w użyciu. Co prawda nie mogę jeszcze się wypowiedzieć na ich temat ale jak narazie dobrze się dogadujemy :)
Joanna peeling myjący z żurawiną, wygląda przepysznie aż miałoby się ochotę trochę go zjeść. Ten produkt też czeka na swoją kolej aż jego poprzednik będzie zdenkowany.
Golden Rose Rich Colour, piękny ciemny lakier do paznokci, lubię takie kolory:)
Golden Rose Jolly Jewels, już zagościł na moich paznokciach jestem w nim zakochana i chcę więcej. W sumie nieobraziłabym się gdybym dostała je na zbliżające się urodziny ;)
To wszystko w tym miesiącu. Jestem baaardzo zadowolona z nowych naybtków i mam nadzieję, że ich testowanie to będzie sama przyjemność. Macie już wyrobione zdanie o którymś z tych kosmetyków? Chętnie o nich przeczytam.
Buziaki,
Subskrybuj:
Posty (Atom)