piątek, 9 września 2016

New in / nowości

W końcu udało mi się zebrać wszystkie nowości tego lata, a większość z nich jest jeszcze z maja! Do nadrobienia został mi jeszcze post z ulubieńcami lata i mogę zabrać się za recenzje produktów, które służą mi już od ponad roku. Taki mam zapłon. Zresztą, wakacje upłynęły mi bardziej na zakupach ubraniowo-obuwniczych i w nosie miałam kosmetyki. Chyba mam za duży przesyt kolorówką i za mało czasu na jej używanie ale mam nadzieję, że teraz to się zmieni. A teraz zapraszam Was na krótką prezentację moich nabytków :) 


sobota, 27 września 2014

Wrześniowy Chic Treat Club

Gdyby kilka miesięcy temu ktoś by mi powiedział, że wrzesień będzie tak zakręconym miesiącem w życiu bym im nie uwierzyła. A tu niespodzianka, wydarzenia ostatniego miesiąca sprawiły, że blogowanie zeszło na dalszy plan. Ba, nawet porzuciłam codzienną pełną tapetę na rzecz delikatnego, prawie niewidocznego makijażu. Wszystko już się wyprostowało a ja powoli wracam do mojego kosmetycznego świata. Wiszę Wam też wyniki rozdania z paletką cieni, postaram się wszystko ogarnąć w poniedziałek ;-) chciałam wrócić z czymś lekkim, niezobowiązującym i na ratunek przyszedł mi kurier z wrześniowym pudełkiem Chic Treat Club. Owa subskrypcja to irlandzki odpowiednik Glossbox - nie ma tu mowy o luksusowych kosmetykach ale jedno jest pewne, zawsze znajdziemy w nim co najmniej jeden pełnowymiarowy produkt. 


We wrześniu pełnowymiarowych produktów jest cztery i jedna miniatura. Całkiem fajny wynik.


Ekipa Chic Treat Club przygotowała dla nas dwa produkty Sleek. Pierwszy z nich to kajal w kolorze Odyssey (purple). Piękny fiolet z zatopionymi mini drobinkami. Jestem bardzo ciekawa czy zaprzyjaźnię się z jego aplikacją i kolorem bo na ręce wygląda przepięknie. To pełnowymiarowy produkt wart 5.99 euro.



Kolejny Sleek, tym razem Pout Paint. Nie jestem do niego przekonana bo ani nie jestem wielką fanką lip stain ani nie przemawia do mnie ten kolor. Pomarańczowa czerwień lubi pożółcać mi zęby. To drugi pełnowymiarowy produkt wart 5.49 euro.



Co jakiś czas zerkam w aptece na balsamy do ust Balmi ale do tej pory nie zdecydowałam się na ich zakup. Decyzję podjęła za mnie ekipa CTC i wysłała mi truskawkową kostkę. Z tego wariantu nie jestem zadowolona bo nie znoszę, wręcz nie cierpię truskawkowych nut w produktach do ust. Kostkę przejęła siostra ale też nie jest zadowola z tego jak Balmi zachowuje się na ustach. To kolejny pełnowymiarowy produkt wart 5.49 euro.




Olejek do skórek zawsze chodził mi po głowie ale zawsze też z niej wylatywał podczas zakupów. Dostałam mini 3.7ml wersję Solaroil z CND, która zaraz wchodzi w obroty. Miniatura warta jest 3.15 euro. 



I ostatni, pełnowymiarowy produkt z którego nie jestem do końca zadowolona. Oczywiście się przyda ale żel antybakteryjny Cuticura jakiś nie pasuje mi do pudełka z kosmetykami. Oby tylko nie śmierdział. Żel warty jest 1.99 euro. 

Z pudełka zadowolona jestem tak sobie, widziałabym w nim zupełnie inne produkty tym bardziej, że myśl przewodnia pudełka to żegnaj lato, witaj jesień. Za pudełko zapłaciłam15 euro a jego wartość zawartości to niecałe 23 euro. Wyszło średnio, mimo to bardzo lubię tą comiesięczną niespodziankę ;-) 

środa, 17 lipca 2013

Na plaży fajnie jest - Lipcowy GlossyBox UK

Od tygodnia spędzam lwią część czasu na plaży - leżę plackiem, próbuję pływać, namiętnie wcieram w ciało kremy przeciwsłoneczne i poprawiam kapelusz na głowie. Raz się żyje, taka pogoda może się już nie powtórzyć i przez to trochę zaniedbuję bloga. Wyobraź sobie moje zadowolenie kiedy dostałam wczoraj lipcowy GlossyBox bo tematyka tego pudełka wręcz błagała o zrobienie zdjęć na plaży.

Z tego co zauważyłam polska i amerykańska edycja GB też zatrudniła takie pudełko. O ile lubię te zwykłe bladoróżowe pudełko, które dostaję co miesiąc o tyle ten morski wygląd tym razem był miłą zmianą.

GlossyBoxowa gazetka też została utrzymana w morskiej tonacji. Swoją drogą podczas robienia zdjęć wiał mocny wiatr i zdmuchnął mi tą nieszczęsną gazetkę. Biegłam za nią przez pół plaży (a biegać nie lubię) a kiedy już ją złapałam przypomniało mi się, że zostawiłam pudełko baaardzo blisko wody i już się bałam, że pochłonęły je morskie fale. Na szczęście tak się nie stało ;)

W tym miesiącu dostałam 3 (no tak jakby 4) pełnowymiarowe produkty  i 2 miniaturki. Oprócz jednej/dwóch rzeczy jestem zadowolona z zawartości pudełka i na pewno wszystko wykorzystam.


Odświeżająca mgiełka do twarzy z anatomicals - zdążyłam już jej użyć na plaży. Pachnie bardzo przyjemnie, jest lekka, nie ściąga skóry twarzy i nie sprawia, że jest ona lepka po użyciu. Zawiera ona ekstrakty z lawendy, róży, aloesu i oczaru wirginijskiego. Sama na pewno nie sięgnęłabym po ten spray a zapowiada się całkiem ciekawie, dzięki Glossy! 100ml sprayu kosztuje 6 funtów.



Jest i bling bling bling czyli naklejki na paznokcie z Essie. Nigdy nie używałam jeszcze takich naklejek i nie mogę się doczekać żeby je przykleić! Nie wiem tylko paczemu jest tam 18 naklejek? Czy przy drugiej aplikacji mam udać, że nie mam dwóch paznokci? Ciekawa jestem czy naprawdę wytrzymają do 10 dni - są drogie ale jeżeli są trwałe to na pewno zainwestuję w nowe naklejki. Za komplet zapłacimy 9.99 funtów.




O firmie Coola nigdy nie słyszałam ale to co dostałam mnie w pełni satysfakcjonuje. Jest to krem mineralny z SPF20 do twarzy z tintem. Nie zrobiłam jeszcze testów na twarzy i nie wiem czy ten kolor będzie mi pasował ale podejrzewam, że da radę. Jest w pełni naturalny, jego skład jest czytelny nawet dla takiego żółtodzioba jak ja. Czy jest jakiś minus? Tak - to, że jest go tylko 7ml. Możliwe, że pokuszę się o zakup pełnowymiarowego opakowania w przyszłe lato jeżeli się zaprzyjaźnimy. 50ml kremu kosztuje 29.99 funtów.


Spray do włosów z Alterna ma sprawić, że włosy po użyciu będą wyglądać jakbyśmy dopiero co wyszły z wody.Mam już podobny produkt z She Said Beauty ale jeszcze żadnego nie użyłam. Teraz starcza mi taplanie się w morzu, włosy sa falowane i ten blond look pasuje do lekko opalonej skóry, ale to tylko moje zdanie ;) Skład tego kosmetyku jest baaaardzo długi, nie wiem czy to dobrze czy źle ale dam mu szansę. Włosy nie ręka, odrosną.
Dostałam 25ml sprayu a za pełnowymiarowy 125ml produkt zapłacimy 23 funty.



Na koniec zostawiłam coś co nie do końca przypadło mi do gustu a chodzi o farbki do ust od Sleek. Nie jestem przekonana co do tych kolorów bo w pudełku znalazłam kolor łososiowy i brzoskwiniowy. Podobno można je ze sobą mieszać i możliwe, że stanę się małych alchemikiem na kilka minut. Narazie pozostawiam je nieotwarte, muszę się przespać z tą decyzją ;)
Za jedną, 8ml tubkę zapłacimy 4.99 funtów.

Jakby nie było, moje pudełko na oko warte jest 30 funtów i jestem w miarę zadowolona. Nie jestem pewna co te Sleekowe farbki mają wspólnego z morskimi, plażowymi klimatami ale nie będę się spierać. Spodobało się Wam to pudełko? Może jest coś o czym chciałybyście przeczytać w najbliższym czasie? A wczorajsza sesja zdjęciowa odbyła się w takim otoczeniu




                                                                                                   
                                                                                                                 Buziaki,
                                                                                                                  







czwartek, 22 listopada 2012

Co u mnie nowego czyli moje małe zakupy

Ja wiem, że Wasze blogrolle są dzisiaj zapełnione notkami o zakupach w Rossmanie. I bardzo Wam zazdroszczę tych 40% mniej bo niestety u mnie takiej promocji nie było. Ale co zrobić jak do najbliższego Rossmana jest spory kawałek drogi. Niemniej jestem bardzo zadowolona z moich zdobyczy :)
Ktoś tu chce się podłączyć do moich kosmetyków ;)

Do mojej kolekcji dołączył Żel głęboko myjący Normaderm z Vichy. Udało mi się kupić 400 ml butelkę za cenę 200 ml, mam nadzieję, że nie będę żałować.  Opinie ma różne dlatego jestem bardzo ciekawa czy przypadnie mi do gustu.

Do mojego koszyka wpadła też woda termalna z La Roche Posay. Wodę termalną zawsze chciałam mieć a nigdy wcześniej nie było nam po drodze. Czuję, że będzie częstym gościem w mojej pielęgnacji, przyda się też do 'odświeżania' maseczki z glinki.
Co jeszcze? Lakier do paznokci z limitowanej edycji Gosha w odcieniu Galaxy.
Ten kolor od razu wpadł mi w oko i już nie mogę się doczekać malowania pazurów :)

Sleekomania mnie też dopadła dlatego do mojej skromnej, jak narazie, kolekcji, dołączyła paletka Darks. Niestety mój aparat odmówił posłuszeństwa i zdjęcie nie jest zachwycające. Podejrzewam, że w weekend pojawią się lepsze bo mam zamiar trochę z nią poeksperymentować.
Na zdjęciu grupowym widoczny jest też pędzelek typu flat top z Everyday Minerals. Kupiony trochę bez zastanowienia i bez cale ale napewno nie będzie nie wykorzystany.

Na koniec został mi mój kaprys. Krążyłam po sklepie z myśla 'chcę sobie coś kupić'. Padło na stoisku Benefitu. I kolejna zagwostka : co kupić? Po prawie trzydziestu minutach podchodzenia i odchodzenia do półek wymyśliłam, że kupię sobie tusz do rzęs. Moje rzęsy są dosyć długie i zamiast wydłużenia wolę postawić na pogrubienie czyli padło na BADgal.

Do tuszu dołączony był BADgal eyeliner, który też był na liście 'do kupienia w przyszłości'.
Małe te moje zakupy ale cieszę się z nich jak dziecko i zacieram ręce na myśl o ich testowaniu.

Miałyście, któryś z tych kosmetyków? Jakie macie o nich opinie?


                                                     post signature

piątek, 9 listopada 2012

Glory, glory ...

Oglądając te zdjęcia pomyślicie Jej, ona jest daleko w tyle ale co ja poradzę na to, że Sleek ma taki wybór  paletek? Ciężko mi się zdecydować co chcę, tym razem wybrałam Glory z limitowanej edycji. Paletka doszła do mnie przed chwilą, a ja musiałam się nią pochwalić.




Cieszę się, że mam akurat tą paletkę i już nie mogę się doczekać żeby coś z nią zmalować. Sleekomania dotknęła i mnie :)
Jesteście zadowolone ze swoich paletek Sleeka? Które są Waszymi ulubionymi? 

                                                                   post signature



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...