czwartek, 17 grudnia 2015

Laboratorium Nova / Go Argan+ kiełki owsa, olejek do twarzy

Ostatnie egzaminy na uczelni zaliczone, pierniczki upieczone i w połowie udekorowane, mogą już być Święta. Co prawda deszczowa pogoda pozostawia wiele do życzenia ale co zrobisz Halinko, nic nie zrobisz, jak tylko stanie choinka powinno wtedy być bardziej zimowo i nastrojowo. Jak idą Wasze przygotowania do Gwiazdki?
Mimo że nie nigdy wcześniej nie używałam olejków do twarzy nie byłam ich wielka fanką, obawiałam się ich konystencji i tego jak moja, sucha, cera na nie zareaguje. Okazało się, że olejek do twarzy Go Argan+ kiełki owsa (49zł/30ml) z Laboratorium Nova * stał się moim ulubionym elementem pielęgnacji. 



Olejku używam co drugą noc, jest dość tłusty i odżywczy i nie do końca dobrze się wchłaniał stosując go co wieczór, miałam wtedy wrażenie, że więcej zostaje na poduszce niż na twarzy. Aplikując go co drugi dzień wchłania się szybko, zostawiając na twarzy delikatną tłustą mgiełkę. Uwielbiam zapach tego złocistego olejku, lekko przypomina mi zapach olejku do włosów MoroccanOil, chociaż na poczatku wydawał mi się bardzo intensywny teraz lubię czuć go na twarzy.



Jak już wspomniałam, olejku Go Argan+ używam tylko na noc nakładając go podczas masażu twarzy, jest bardzo bogaty i bałam się, że nie dogadałby się z makijażem gdybym używała go na dzień. Nie sądziłam jednak, że olejek do twarzy tak bardzo mnie zaskoczy! Moja skóra jest idealnie nawilżona, odżywiona, mięsista i wygładzona. Efekt widoczny był już po tygodniu, teraz ten efekt tylko się utrzymuje. Cofam wszystko to co wcześniej mówiłam/myślałam o olejkach,


30ml butelka z mrożonego szkła wyposażona jest w pompkę, która wypluwa idealną ilość olejku, który jest dość rzadki. Półtorej pompki wystarcza na masaż twarzy i szyi przez co olejek Go Argan+ jest bardzo wydajny.


Nie sądziłam, że olejek do twarzy zmieni moje podejście do pielęgnacji a jednak olejek Go Argan+ kiełki owsa zrewolucjonizował moją wieczorną rutynę. Moja skóra jest znacznie delikatniejsza, nawilżona i sprężysta.
Warto zaznaczyć, że Laboratorium Nova wspiera fundację Mam Marzenie a to kolejny dobry powód żeby wesprzeć tą polską markę.

Jak zawsze, wszyscy od dawna stosują olejki tylko ja jestem daleko w tyle ale jestem bardzo ciekawa jakich olejków używacie? 

środa, 18 listopada 2015

GO Cranberry / Inteligentnie Nawilżający Krem do Twarzy

Minęły już nastoletnie czasy kiedy nie do końca przywiązywałam uwagę do tego jaki krem i z jaką częstotliwością kładę na twarz. Zaczęłam przyglądać się potrzebom mojej cery, zobaczyłam, że potrzebuję sporej dawki nawilżenia, że jednak mam to szczęście, że mało co mnie podrażnia i nawet te mniej naturalne składy nie robią mi jednak krzywdy. Mimo to chętniej patrzę na naturalne kosmetyki, a już z prawdziwą matczyną miłością przygarniam polskie produkty - tak jak GO Cranberry Inteligentnie Nawilżający Krem do Twarzy na dzień, wyprodukowany przez Laboratorium Nova (35,50zł/50ml). 




Krem do twarzy GO Cranberry, świetnie radzi sobie z moją, miejscowo, suchą cerą. Używam go codziennie od dwóch miesięcy, zauważyłam, że skóra twarzy stała się miękka, nawilżona i przyjemna w dotyku, chociaż nie radzi sobie z mocno przesuszonymi partiami co dało się spostrzec podczas ostatnich zawirowań pogodowych, które mocno odbiły się na mojej cerze (na szczęście pomógł mi tu olejek do twarzy ale o nim za jakiś czas).
Krem ma ode mnie dużego plusa za to, że nie podrażnia, nie uczula ani nie zapycha.


Krem aplikuję kilkanaście minut przed nałożeniem makijażu i tu bez problemu się sprawdza. Szybko się wchłania a podkład wygląda świeżo, nie ściera się i nie waży. Dobrze współpracuje z mocnymi jak i lżejszymi podkładami a szybkie wchłanianie zawdzięcza zapewne lekkiej jednak w miarę treściwej konsystencji.


Podobnie jak krem pod oczy KLIK, krem do twarzy GO Cranberry znajduje się w 50ml buteleczce typu aireless. Co prawda tworzywo z którego jest wykonana nie ułatwia ocenienia ile kremu zostało ale da się to wyczuć. Do aplikacji na całą twarz i szyję potrzebuję niecałych dwóch pompek - podejrzewam, że od dwóch miesięcy zużyłam już jakąś połowę buteleczki. Zarówno jak i w kremie pod oczy jak i w tym kremie do twarzy wyczuwam różano morskie wonie, których fanką nie jestem. Przyznam, że na początku ten zapach bardzo mi przeszkadzał, teraz już się do niego przyzwyczaiłam ale nadal bez zachwytów.


W zamyśle producenta, GO Cranberry Inteligentnie Nawilżający Krem do Twarzy miał być kremem na dzień i taki jest, nawilża na tyle na ile potrafi. Współpracuje z produktami do twarzy i trzyma suchość na wodzy ale jednak potrzebuje nocnego, mocniejszego wspomagania. Ja jestem z niego zadowolona, wiedziałam, że będzie tylko pomocnikiem w walce o nawilżoną cerę a nie jedyną bronią.

Jakich kremów na dzień używacie? 

sobota, 31 października 2015

GO Cranberry / odżywczo-wygładzający krem pod oczy

Ostatnimi czasy przywiązuję coraz większą uwagę do tego co nakładam pod skórę pod oczami - nic dziwnego, dopatrzyłam się już mini zmarszczek mkimicznych a częste siedzenie przy komputerze bądź długie podróże samochodowe, które odbywam też odciskają swoje piętno na tych delikatnych okolicach. Cudów się nie spodziewam, wiem, że nic nie cofnie tego co już jest ale dobrze dobrane kosmetyki mogą przecież zapobiec dalszym zmianom. Od prawie dwóch miesięcy takim moim wspomagaczem jest GO Cranberry Odżywczo-wygładzający krem pod oczy (35,50zł/30ml) wyprodukowany przez Laboratorium Nova*. 


Od wszystkich kremów pod oczy jakich zdarzyło mi się użyć wymagałam dobrego nawilżenia - zdarza mi się przecież sięgnąć po ciężki korektor czy mieć makijaż cały dzień i noc - na moje szczęście krem GO Cranberry jest świetnym nawilżaczem. Czy wygładza? Tak, po tych niecałych dwóch miesiącach zauważyłąm, że skóra jest bardziej wygładzona i elastyczna, jest napięta i dobrze wygląda. Podejrzewam, że to zasługa dobrego, naturalnego skłądu tego kremu. Odkąd noszę soczewki zwracam bardzo dużą uwagę na to żeby krem nie podrażniał spojówek, okropnie boję się problemów z oczami - krem GO Cranberry tu też nie sprawia żadnych problemów, nie podrażnia, nic nie piecze, krem jest nadzwyczajnie przyjazny okolicom oka.


Mam szczęście i chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się trafić na krem pod oczy, który się rolował - nie inaczej jest w przypadku tego kremu. Nie ukrywam, że gdyby się rolował bądź, co gorsza, nie współpracował z korektorem pod oczy od raz poszedłby w odstawkę. Konsystencja kremu przypomina mi bitą śmietaną, lekką jak puszek, która za nic nie zdradza, że to może być tak dobrze
nawilżający krem. Szybko się wchłania, a na tym też bardzo mi zależy.


Krem zamknięty jest w buteleczce typu airless, to chyba najbadziej ulubione rozwiązanie każdej z nas. Wydajność to również duży plus tego kremu, chociaż nie, lepiej powiedzieć - wydajność tego kremu mogłaby być jego plusem gdyby to nie to, że na zużycie 30ml kremu mam tylko trzy miesiące. Ciężko jest mi ocenić ile zużyłam przez prawie dwa miesiące ale na pewno nie jest to więcej niż połowa a nakładam dwa razy dziennie - ranno tylko pod oczami i wieczorem, pod oczami, na powiekach i brwiach. 
Znalazłam jeszcze jeden minus tego kremu, chociaż to bardzo subiektywny aspekt, chodzi o jego zapach. Nie wyczuwam tu żurawiny a bardzo słodkie, różane nuty, za którymi, delikatnie mówiąc, nie przepadam. Na szczęście nie są długo wyczuwalne.


GO Cranberry, odżywczo-wygładzający krem pod oczy to naprawdę produkt godny polecenia, chociaż nie będzie odpowiadał każdej grupie wiekowej. Podejrzewam, że kobiety 25+ będą potrzebowały już czegoś mocniejszego, może lepiej nawilżającego. Jak narazie do ćwierćwiecza mam jeszcze trochę czasu i ten krem pod oczy w zupełności mi wystarcza :) 

Jestem ciekawa Waszej opinii o kosmetykach GO Cranberry? Jakich kremów pod oczy używacie? 




środa, 30 września 2015

Nowości kosmetyczne

Denka, czy jak kto woli, śmieci kosmetyczne zawsze niosą ze sobą nowości :) zakupy to chyba jedna z najbardziej ulubionych czynności każdej z nas. Raczej nic nie odpręża tak bardzo jak kupno nowych ubrani czy kosmetykiów, prawda? Ostatnio odeszłam od co miesięcznego pokazywania zakupów, ot, raz jest ich więcej raz mniej więc staram się robić takie posty co dwa miesiące lub kiedy zbierze się tego trochę więcej. Nie wiem jak Wy ale ja uwielbiam nowości innych, mogę wtedy podejrzeć co jest teraz w ofercie, jaką marką warto się zainteresować podczas kolejnych zakupów. 



Kosmetyki od Laboratorium Nova* to jedyne nowości pielęgnacyjne. Po dogłębnym zapoznaniu się z ofertą marki wybrałam dla siebie dwa produkty z serii Go Cranberry - Inteligentnie Nawilżający Krem do Twarzy na Dzień i Odżywczo-Wygładzający Krem pod Oczy. Już kiedyś miałam próbkę kremu do twarzy i nadal podtrzymuję moje zdanie o jego zapachu - jest dla mnie zbyt mocny ale z działania obu panów jak narazie jestem zadowolona chociaż to jeszcze za szybko na jakiekolwiek recenzje. Do  rytuału wieczornej pielęgnacji dołączył też olejek do twarzy z serii GoArgan+ , jeszcze nigdy nie miałam okazji przetestować olejku do twarzy dlatego jestem bardzo ciekawa jakie działanie na mojej cerze będzie miał ten produkt z olejkiem arganowym i kiełkami owsa.


Paletka cieni do powiek Naked Smoky z Urban Decay miała swoją premierę tu KLIK. Dopiero szykuję jej pełną recenzję ale to nie jest moja paletka - zupełnie nie czuję się w tych kolorach. Trafiłam też na świetną promocję rozświetlacza Touche Eclat z YSL z której wprost nie mogłam nie skorzystać. W zeszłym tygodniu robiąc rundkę po drogeriach znalazłam szafę MUA, na pierwszy ogień poszła paletka Undressed, czyli tańsza wersja czy dupe  UD Naked1. Kuszą mnie też ichnie rozświetlacze tylko nie wiem jaki odcień wybrać?


Konturówek do ust nigdy nie za wiele i o ile bardzo lubię te z NYX o tyle ich szafy są zawsze mocno przebrane. Dlatego do koszyczka trafiła konturów Catrice 150 Vintage Rose i Essence 12 Wish Me a Rose, obie w bardzo bezpiecznych i delikatnych kolorach. Nabrałam też ochoty na różowo fioletowy cień do powiek i od razu skierowałam się do MACa, wybrałam przepiękny cień w odcieniu Star Violet, który na powiece wygląda wprost fenomenalnie.


Pozostają przy MACu korzystając z Back to MAC i, bardzo przydatnych, kart lojalnościowych trafiły do mnie aż cztery szminki. Od lewej - All Fired Up, Diva,  Steady Going i Viva Glam Miley Cyrus 2.W każdej z nich świetnie się czuję, ale u mnie o to nie ciężko ;)

Wpadło Wam w oko coś z moich nowości? Koniecznie muszę wziąć się za recenzje szminek bo jeszcze tak wielu z nich nie pokazywałam naustnie. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...