I tak z tego miejsca chciałam przeprosić Kasię za to, że jej nie dowierzałam. Miałaś rację bo taka kreda to fajna rzecz.
Domyśleliście się chyba, że szybko zmieniłam zdanie na temat tego wynalazku jak tylko przepiękny różowy kolor trafił na moje włosy?
Procedura jest bardzo prosta: zwilżamy włosy, szczotkujemy je i kawałek po kawałku malujemy włosy kredą. Włosy koniecznie muszą wyschnąć same! Ale kiedy już są suche możemy przejechać po nich prostownicą do włosów, żeby wysoka temperatura utrwaliła kolor. Et voila! Kiedy tylko znudzi nam się kolor wystarczy umyć włosy, żeby go wypłukać. Niestety, kreda trochę brudzi ubrania, ale wszystko da się sprać za pierwszym razem :)
Jak widać, róż cieszy się u nas bardzo dużym powodzeniem ;) Po krótkiej konsultacji z K. stwierdzamy, że kreda jest wydajna a nawet jakby nie była to też nie narzekałybyśmy bo kosztuje grosze.
Co sądzicie o tym pomyśle? Chciałabyście zobaczyć jak inne kolory wyglądają na włosach?
Buziaki,