Tegoroczny projekt Kolekcja na środę to największy dowód na to, że jestem słaba w systematyczności i zawsze zostawiam wszystko na ostatnią chwilę a nawet kilka dni po ;) Już miałam wspomnieć, że moja kolekcja rozświetlaczy, bronzerów i róży (różów?) aż tak bardzo nie zmieniła się od zeszłego roku a jednak spojrzałam na tamte zdjęcia i są pewne zmiany ... chyba jednak na lepsze bo jestem w pełni zadowolona z tego co mam i nie planuję adopcji kolejnych egzemplarzy (jeszcze nie!). Postaram się Was nie zanudzić, zapraszam do podejrzenia mojej gromadki.
środa, 11 listopada 2015
środa, 14 października 2015
Kolekcja na środę / lakiery do paznokci
Przygotowanie ostatniego postu o kolekcji szminek KLIK sprawiło mi niemałe trudności. Nie miałam wtedy pojęcia, że obfocenie wszystkich lakierów do paznokci, które posiadam będzie jeszcze trudniejsze. Do ostatniego weekendu nie zdawałam sobie sprawy, że mam tego aż tyle. Zauważyłam jednak pewną zależność - im więcej fajniejszych lakierów tym bardziej moje paznokcie odmawiają współpracy. W efekcie borykam się z rozdwajającymi paznokciami, które lakier, przy dobrych wiatrach, widują raz na miesiąc. Ot, taki chichot losu. Niemniej, lubię tę moją kolekcję, lubię przekładać te małe buteleczki i delektować się ich kolorami. Dlatego dzisiaj zapraszam Was na post o mojej kolekcji lakierów do paznokci.
Etykiety:
Bell,
Ciate,
Clinique,
Essie,
Eveline,
Golden Rose,
Gosh,
Inglot,
Jessica,
Kolekcja kosmetyków 2015,
L'Oreal,
MAC,
Models Own,
NYC,
p2,
Sally Hansen,
Springfield Cosmetics,
Technic,
W7,
YSL
środa, 1 października 2014
Wrześniowe zużycia kosmetyczne
Szczerze nie znoszę września. Dopada mnie wtedy powakacyjny kryzys, bo już nie da się wylegiwać na plaży, bo jesienna plucha, bo znajomi się rozjeżdżają, takie to życie jakieś markotne. Jednak wrzesień ma też swoje dobre strony, lubię wtedy przetrzepać moje rzeczy i pozbyć się tych, które mi zawadzają. Takim sposobem oddałałyśmy z mamą kupę worków z ubraniam do charity shop a ja zmotywowałam się do zdenkowania zachomikowanych resztek kosmetyków. Październik zaczynam o wiele lżejsza ;-)
Odlewka kremu pod oczy All About Eyes z Clinique dobrze nawilżał skórę pod oczami. Nie jestem jednak przekonana do ceny pełnowymiarowego opakowanie i dlatego narazie nie planuję jego zakupu.
Miniatura tuszu do rzęs bareMinerals wylatuje bo nie robiła nic z moimi rzęsami, tylko trochę je przyciemniała. Do kosza poleciał też mazak do robienia poprawek w makijażu Oceane przydawał się kiedy odbijał mi się tusz lub eyeliner na powiece. A eyeliner w flamastrze be a ... Bombshell był masakrycznie gruby i masakrycznie śmierdział. Nigdy więcej.
Głupie to ale podobają mi się moje zużycia. Znalazło się tu trochę pielęgnacji i makijażu, jakaś równowaga została zachowana ;-)
wtorek, 2 września 2014
Sierpniowe Zużycia Kosmetyczne
Wrzesień od malenkości kojarzył mi się ze zbieraniem jarzębiny, robieniem kasztanowych ludzików i pierwszym dniem w szkole, którą, o dziwo, bardzo lubiłam. Potem po przeprowadzce do Irlandii ta jesienna aura gdzieś się zgubiła i wrzesień teraz niczym się nie wyróżnia dlatego przywitałam go z głośnym 'meh'. Sierpień był owocny w zużycia, wszystko poszło jakoś tak lekko, bez żadnej spiny.
Maska do włosów firmy bezimiennej była całkiem fajna, chociaż odrobinę obciążyła mi włosy. Maseczka do twarzy Montagne Jeunesse, która przyleciała do mnie wraz z Chic Treat Club pozwoliła mi na chwilę relaksu, zostawiając miękką i przyjemną cerę.
Musicie przyznać, że całkiem dobrze mi poszło w sierpniu ;-)
czwartek, 14 sierpnia 2014
Recenzja na skróty
Przeglądając zdjęcia jakie trzymam w laptopie dojrzałam sporo folderów z kadrami produktów, które albo mi nie podpasowały albo nie miałam o nich nic ciekawego do powiedzenia oprócz dwóch czy trzech zdań. To może by tak zrobić szybki post z recenzją każdego z nich w telegraficznym skrócie? Naprawdę, sytuacja w której tylko mogę wygrać bo a) w końcu będę mogła pozbyć się tych zdjęć i b) ponarzekać na kosmetyki, które zupełnie się u mnie nie sprawdziły lub c) napisać kilka słów o miniaturach bez poświęcenia im osobnych notek.
Sól morska w sprayu od Paul Mitchell miała wyczarować na głowie lekkie fale, ot, taki beach hair. W zamian sklejała włosy, były bardzo szorstkie w dotyku a fale mogłam podziwiać, tak, ale jedynie te morskie. W letnie dni wolę wskoczyć do morza, spędzić kilka godzin na plaży i uzyskać plażowe włosy w naturalny sposób, bez wydawania kupy pieniędzy.
czwartek, 31 lipca 2014
Kosmetyczne zużycia lipca
Nie da się ukryć, że zniknęłam z wirtualnego świata na dobrych kilka dni. Nagle okazało się, że doba jest za krótka i blogowanie musiało zejść na dalszy plan. Ciężko jest ponownie rzucić się w wir blogowania ale z pomocą przyszły mi lipcowe zużycia kosmetyczne. Temat lekki i przyjemny dlaczego więc nie zacząć od niego. Przyznaję, że zużywanie w lipcu szło mi tak jak blogowanie czyli po grudzie i do worka trafiło zaledwie kilka produktów. Niby mogłabym poczekać do przyszłego miesiąca ale po robić z pokoju składownię śmieci? Oto są, moje lipcowe zużycia.
Lakier Jolly Jewels z Golden Rose, ku mojej rozpaczy, zasechł na amen. Jednak używałam go tak często, że był po części zużyty. Od Hexxany dostałam próbkę sypkiego pudru Nars, zużyłam ją ale wiem, że nie nadaje się do mojej cery.
Jak poszło Wam denkowanie w lipcu?
czwartek, 29 maja 2014
Majowe zużycia kosmetyczne
Gdybym miała porównać maj do czegokolwiek powiedziałabym, że był jak torpeda. Te dni zleciały mi nie wiadomo jak i nie wiadomo na czym. Jeżeli kolejne miesiące też mają takie być to ja dziękuję postoję. Nie wiem dlaczego zima tak się dłuży a słoneczne, ciepłe i letnie dni pędzą jak w oka mgnieniu. Jakoś te comiesięczne posty z zużyciami uświadamiają mi, że to już koniec miesiąca. Systematyczność nie zawsze mi się podoba ;-) Maj okazał się być obfity w zużycia, w woreczku znalazłam masę pustych produktów, sami zobaczcie.
Dwa tygodnie temu przeprowadziłam kolejną kurację złuszczającą na stopach z Botanical Choice. Tym razem nie zamówiłam skarpetek z ebay tylko sięgnęłam po te, które znalazłam w aptece. Znowu mam stopy jak u niemowlaka więc nie narzekam. Próbka Milk Proteins 3in1 Cleansing Milk z Korres ponownie utwierdziła mnie w tym, że mleczek do twarzy nie zdzierżę. Koniec kropka. Oczyszczający drobnoziarnisty peeling do twarzy z Perfecty pozytywnie mnie zaskoczył. Saszetka starczyła mi na trzy użycia pozostawiając twarz oczyszczoną i rozjaśnioną. Próbka podkładu True Match z L'Oreal w odcieniu W3 Golden Beige była zbyt pomarańczowa do mojej cery. Szkoda, że nie miałam dobrego dla mnie odcienia bo chętnie przetestowałabym ten podkład na dłuższą metę.
To wszystko w tym miesiącu. Jestem ciekawa czy znacie moich denkowców i podzielacie moje zdanie o nich? Jak poszło Wam zużywanie w maju?
środa, 21 maja 2014
Kolekcja na środę / cienie do powiek
I to nie tych MACowych bo te pokazywałam już tu KLIK. Od tego czasu dorobiłam się dwóch nowych cieni ale o tym kiedy indziej. Inne cienie to w większości palety chociaż tych pojedynczych cieni okazało się być o wiele więcej niż się spodziewałam. Nie kieruję się żadnymi kryteriami przy wyborze cienia do powiek rano, zależy na co mam ochotę. Bywa i tak, że jakiś cień leży nieużywany przez kilka miesięcy żeby potem być mocno eksploatowanym.
Rozświetlający cień do powiek z Emite dostałam w zeszłym roku w Glossy. Najczęściej używam go solo w połączeniu z czarną kreską. Dwa cienie z Hean, ten pierwszy po lewej to róż o numerku 512 mający w sobie coś z paletki Naked 3 i różu Nars. Za to ten mocno miedziany kolor to 824, jest tak mocno napigmentowany, że używam go z ogromną ostrożnością coby nie zrobić sobie krzywdy. Matowy, brązowy wkład Inglot to 357. Uwielbiam go do podkreślania załamania. Sypki cień z bareMinerals to Gossip. Wielowymiarowy, nadający oczom blasku kolor, który niezmiennie mnie zachwyca. C'mon Chameleon z Catrice znają chyba wszyscy. Uwielbiam ten cień ale mam wielką ochotę na porównanie go z podobnym cieniem MACa. Sypkie coś z BM Beauty to tak naprawdę bronzer, Summer Warmth ale ja wolę używać go na powiekach. I ostatni już cień w kredce z Etre belle z ostatniego PowderPocket. Taka forma to dla mnie nowość ale coraz bardziej się do niej przekonuję.
| Hean |
| Clinique |
World Famous Neutrals w wersji glamorous z BeneFit to połączenie kremowych cieni, które coraz bardziej mnie zachwycają, z tymi zwykłymi. Dopiero się z nią poznaję, więcej napiszę kiedy indziej ;)
O Naked 2 i Naked 3 z Urban Decay napisałam już wszystko, o tu, KLIK. Ostatnio obie poszły trochę w odstawkę ale właśnie narobiłam sobie ochoty na makijaż z trójką.
Moja najnowsza paletka z Urban Decay to Ammo Palette, czyli zbiór popularnych cieni tej firmy. Kolory zachwycają ale aplikacja i konsystencja już nie bardzo. To tak w wielkim skrócie bo przygotowuję recenzję tej paletki.
I ostatnia już paleta, też z Urban Decay to Shattered Face Case. Gdyby ktoś był ciekawy jak wygląda dół i dodatki zapraszam tu, KLIK. Uwielbiam sięgać po te cienie bo w zależności od nastroju mogę mieć coś mniej lub bardziej drapieżnego.
To wszystko z moich cieni do powiek. Jestem ciekawa jak przedstawia się Wasza kolekcja?
wtorek, 6 maja 2014
Clinique / 3 Kroki
Wspominam o tym nader często ale uważam to za ważną informację kiedy piszę o pielęgnacji twarzy. Końcówka zeszłego roku nie była łaskawa dla mojej cery i zmagałam się z wypryskami, dość tłustą skórą i rozszerzonymi porami. Zaczęłam używać Effeclar Duo i widziałam poprawę ale chciałam jeszcze bardziej spektakularnych efektów. 3 Kroki Clinique miały mi to zapewnić.
Wybrałam zestaw dla cery mieszanej w kierunku tłustej w którego skład wchodzi mydło w płynie, złuszczający płyn do twarzy (uwaga, to nie jest taki tonik jak nam się wydaje!) i nawilżający żel do twarzy.
Pierwszy krok to 50ml tubka bezzapachowego mydła do mycia twarzy Liquid facial soap o którym nie mogę wiele powiedzieć. Oczyszczał twarz rano i wieczorem, nie podrażnił jej i nie przesuszył ale taki sam efekt otrzymywałam używając pianki do mycia twarzy z Boots, którą kupiłam za grosze. To mydło wystarczyło mi na 3,5 tygodnia używania.
Drugi krok to złuszczanie z Clarifying Lotion, który często jest mylony ze zwykłym tonikiem. Przecierałam nim twarz i dekolt, ale omijając okolice oczu, dwa razy dziennie. Po pierwsze zawsze wylewało mi się go za dużo na wacik przez co 100ml starczyło mi jedynie na dwa i pół tygodnia a po drugie on okropnie śmierdział - równie dobrze mogłabym sobie przecierać twarz spirytusem. Dzięki temu płynowi zaczęłam borykać się z suchymi skórkami.
Ostatni krok pielęgnacji Clinique to nawilżający żel do twarzy Dramatically Different Moisturizing Gel. Nie radził sobie z tymi suchymi skórkami o których przed chwilą wspominałam dlatego używałam go tylko raz dziennie, rano. Wieczorem ratowałam się o wiele bardziej treściwym kremem LRP. Przez to starczył mi aż na pięć i pół tygodni. 30ml żel Clinique szybko się wchłania, ma delikatny (chyba lekko miodowy) zapach i nadaje się pod makijaż.
Spodziewałam się wysypu, pogorszenia sytuacji a jednak nic takiego się nie stało. Obietnice o rozświetlonej, nieskazitelnej skórze też nie zostały wypełnione bo miałam wrażenie, że podczas kuracji miałam liczne przebarwienia, który zniknęły po kilku tygodniach od odstawienia 3 kroków. Jestem rozczarowana bo zestaw za 105zł dał słabe efekty, prawdopodobnie takie same, jak nie lepsze, rezultaty mogłyby być osiągnięte przy użyciu o wiele tańszych kosmetyków.
Możliwe, że inna wersja 3 Kroków Clinique dałyby lepsze efekty ale nie mam ochoty na dalsze eksperymenty.
Subskrybuj:
Posty (Atom)