Dopiero teraz dociera do mnie jak wiele zaległości narobiłam sobie przez tą kilkumiesięczną przerwę od blogowania. Powrót zapoczątkował post o nowościach, myślę, że warto rozliczyć się też z moich zużyć przez ten czas. Niestety, karta pamięci do aparatu tak jak i mój blog zrobiła kaput i straciłam masę zdjęć czego nie mogę odżałować. Dlatego zużycia na zdjęciu pochodzą tylko z okresu kwietniowo-majowego, ale nawet jak na dwa miesiące zużywania bez żadnej spiny nie jest źle, zresztą, po co przejmować się śmieciami ;)
To już któraś z rzędu zużyta butelka pianki do mycia twarzy z Boots, bardzo dobrze oczyszcza skórę twarzy ale jej nie podrażnia. Równie często sięgam po wodę micelarną z Garnier, to już enta zużyta butelka. Zużyłam też miniaturę kremu pod oczy It's potent! z Benefit ale nie mam w planach sięgnięcia po pełnowymiarowy produkt. Za to tusz do rzęs Roller Lash z tej samej firmy zrobił u mnie efekt wow, jestem nim oczarowana i mam w planach zakup pełnowymiarowy tusz.
Przy okazji zużyłam też kilka próbek - Puff off! zupełnie bez szału, tak samo jak Flowerbomb ale już kiedyś mówiłam, że to nie jest mój zapach. Próbki lekkiego kremu koloryzujący Complexion Rescue z bareMinerals przekonały mnie do sięgnięcia po pełnowymiarowy produkt, myślę, że dobrze sprawdzi się w okresie wakacji.
To wszystko co znalazłam w denkowym woreczku, a teraz lecę nadrabiać zaległości ;)