środa, 11 listopada 2015

Kolekcja na środę: rozświetlacze, bronzery i róże

Tegoroczny projekt Kolekcja na środę to największy dowód na to, że jestem słaba w systematyczności i zawsze zostawiam wszystko na ostatnią chwilę a nawet kilka dni po ;) Już miałam wspomnieć, że moja kolekcja rozświetlaczy, bronzerów i róży (różów?) aż tak bardzo nie zmieniła się od zeszłego roku a jednak spojrzałam na tamte zdjęcia i są pewne zmiany ... chyba jednak na lepsze bo jestem w pełni zadowolona z tego co mam i nie planuję adopcji kolejnych egzemplarzy (jeszcze nie!). Postaram się Was nie zanudzić, zapraszam do podejrzenia mojej gromadki. 


czwartek, 24 lipca 2014

Chic Treat Club / irlandzki beauty box

Beauty boxy mają chyba tyle przeciwników co zwolenników. Ja należę do rzeszy osób, które z podnieceniem czekają co miesiąc na nowe pudełko, z drżeniem rąk je otwierają i albo się cieszą z zawartości albo psioczą pod nosem ;) Przerobiłam już angielski Glossybox i She Said Beauty (który okazał się kompletnym niewypałem), kilka miesięcy temu znalazłam irlandzką alternatywę dla GB czy Powderpocket a kilka tygodni temu wynalazłam kolejną firmę pudełkową, która działa na terenie Irlandii. Chic Treat Club bo o nim tutaj mowa powstał pół roku temu ale dopiero od lipca można zapisać się na miesięczną subskrypcję, jest odrobinę droższy od Powderpocket bo z kieszeni trzeba wyjąć 17 euro. 
Pudełko przyszło do mnie wczoraj, od razu zrobiłam mu zdjęcia i przyszłam się pochwalić bo jestem ciekawa co Wy o nim myślicie. 






 Pudełko, gazetka i ulotki zauroczyły mnie swoimi dziewczęcymi kolorami i wstawkami. Pogoda mi nie sprzyja, jest ciemno i ponuro dlatego na zdjęciach nie widać, że to soczysty, żółty kolor. Po otwarciu pudełka uderzył mnie mocny, ziołowy zapach a samo pudełko wydawało się być wypełnione po brzegi. Dostałam 3 pełnowymiarowe produkty, dwie spore miniatury i dwie tyci próbki.





Bionic Face Cream z NeoStrata to pierwszy pełnowymiarowy produkt wart 42 euro. Pielęgnacja tak naprawdę mnie nudzi ale opis kremu dość skutecznie mnie zaciekawił. Nie wiem jeszcze czy będę używać go sama czy razem z mamą bo będzie odpowiedni również dla i jej cery.



Miniatura, której zupełnie się nie spodziwałam. To zapach tej 35g świeczki z Yonka wypełnił pudełko. Na opakowaniu świeczki wyczytamy, że zawiera wosk z dodatkiem olejków z lawendy, rozmarynu, geranium, cyprysu i tymianku. Nie do końca moje zapachu ale mamie się spodobały więc świeczka wylądowała już w jej sypialni, chociaż co jakiś czas ją sobie niucham bo ma w sobie to coś.



 W pudełkach najbardziej lubię kolorówkę toteż pełnowymiarowy róż do policzków Happy Booster z Physicians Formula przywitałam z otwartymi ramionami. Wiem, że ta marka weszła niedawno na irlandzki rynek ale nie mam pod ręką ich szafy. Co prawda czasami widywałam te kosmetyki w Tk Maxx ale ich kondycja zawsze pozostawiała wiele do życzenia. Teraz mogę zapoznać się z tą firmą na co już się cieszę.



Sztucznych rzęs nigdy za wiele. Rzęsy I-Envy by Kiss wylądowały już między swoimi. To właśnie ten trzeci pełnowymiarowy produkt.


Ostatnia, dość spora bo 30g mianiatura to krem do stóp z Burt's Bees. To moje pierwsze spotkanie z produktami tej firmy ale jestem do niej pozytywnie nastawiona. Kokosowy zapach tego kremu już mnie uwiódł, ciekawe co z działaniem.

I tyci tyci próbki z Yonka o których nie ma nawet wzmianki w gazetce - tonik i mleczko do demakijażu. Za mleczko podziękuję, tonik chętnie przygarnę. Dobrze, że nie zostały one wliczone do podstawowej zawartości pudełka. 

Nie chce mi się dzisiaj bawić w matematyczkę ale irlandzkie blogerki podliczyły już, że pudełko warte jest 80 euro. Nie wiem jeszcze czy wybiorę Chic Treat Club czy zostanę przy Powderpocket, decyzję podejmę w przyszłym miesiącu. 
Co myślicie o tym pudełku? 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...