piątek, 29 września 2017

NYX / Soft Matte Lip Cream / Copenhagen

Muszę się przyznać, że w tym roku byłam na odwyku. Kosmetycznym, dodam. Malowałam się bo musiałam a kiedy nie musiałam to się nie malowałam i było mi z tym dobrze. W większości było to spowodowane pogodą/ okrojoną kosmetyczką/ wakacjami i ogólnym tumiwisizmem. Jednak po powrocie do domu trochę mi przeszło. Co prawda maluję się lżej, bez żalu pożegnałam się z kosmetykami, których nie używałam a które a trzymałam na święte nigdy ale powróciło moje najmocniejsze uzależnienie - szminki. Jak przez pięć miesięcy rzadko malowałam usta tak teraz nie wyobrażam sobie nic na nich nie mieć. 
A jak jesień to jesienne kolory i pora na szybką recenzję NYX Soft Matte Lip Cream w odcieniu Copenhagen (30zł/8ml). 



piątek, 9 września 2016

New in / nowości

W końcu udało mi się zebrać wszystkie nowości tego lata, a większość z nich jest jeszcze z maja! Do nadrobienia został mi jeszcze post z ulubieńcami lata i mogę zabrać się za recenzje produktów, które służą mi już od ponad roku. Taki mam zapłon. Zresztą, wakacje upłynęły mi bardziej na zakupach ubraniowo-obuwniczych i w nosie miałam kosmetyki. Chyba mam za duży przesyt kolorówką i za mało czasu na jej używanie ale mam nadzieję, że teraz to się zmieni. A teraz zapraszam Was na krótką prezentację moich nabytków :) 


wtorek, 29 grudnia 2015

Nowości

Z grudniowymi śmieciami  rozprawiłam się już kilka dni temu, pora na moje skromne nowości bo od takiego postu minęło zaledwie kilka tygodni. Ot tak, żeby Nowy Rok rozpocząć z czystym kontem. Idealnie byłoby gdybym zdążyła uporządkować jeszcze swój pokój ale nie wiem czemu jakoś mi się do tego nie spieszy ;) Nowości jest bardzo malutko, w większości to prezenty świąteczne a to co sama kupiłam to najpotrzebniejsze rzeczy.




Perfumy Marc Jacobs Oh, Lola! i akompaniujący im balsam do ciała to właśnie prezent. Do zestawu dołączona była też roletka tego zapachu ale zostałam z niej ograbiona. Już od dawna czaiłam się na ten zapach jednak zawsze było coś pilniejszego, ale w końcu jest mój :)


Od dłuższego czasu wszędzie widuję recenzje płynnego kamuflażu Catrice i w końcu trafił do mnie - odwiedziłam kilka szaf marki i dopiero za trzecim razem dorwałam ostatni egzemplarz w odcieniu 010 Porcelain. Nie wiem od ilu lat na liście zakupów miałam True Match z L'oreal, przegapiłam co prawda starą wersję ale w końcu zdecydowałam się na swoją własną buteleczkę podkładu (wcześniej podbierałam go siostrze;)) Ciężko było mi dobrać odcień bo testerów brak ale ostatecznie wzięłam 1D/1W Golden Ivory. Przy okazji wzięłam też puder Nude Magique BB Powder ale może być odrobinę za ciemny na zimę, ale to wyjdzie w praniu.


Szał na nude lips trwa i bez wahania przygarnęłam Soft Matt Lip Cream w odcieniu Stockholm z NYX. Według mojej przyjaciółki róż NYC w odcieniu 651 Riverside ma cudowny odcień, dlatego niedługo będę weryfikować jej teorię, przy okazji dostałam też konturówkę Rimmel 063 Eastend Snob, kolejny kolor typu my lips, but better. 

Znacie coś z moich nowości? Będę z nich zadowolona? Jakie macie plany zakupowe na najbliższy rok?

niedziela, 27 grudnia 2015

Zużycia kosmetyczne

Zawsze ubolewam nad tym, że przygotowania do Świąt trwają o wiele dłużej od samych Świąt, uwielbiam nicnierobienie połączone z wcinaniem moich ulubionych przysmaków. Zbliżający się koniec roku zmotywował mnie do zrobienia porządków w kosmetykach i w końcu moja toaletka wygląda przejrzyściej. Co prawda ostatnie denko pojawiło się zaledwie na początku miesiąca ale w Nowy Rok chciałabym wkroczyć bez śmieci i z czystym kontem tym bardziej, że przez miesiąc zdążyłam zużyć sporo kosmetyków.



Już nigdy, ale to nigdy nie sięgnę po zmywacz do paznokci Sally Hansen,  wersja do słabych paznokci jeszcze tylko pogorszyła stan moich pazurów. Scrub do ciała z Bomb Cosmetics przepięknie pachniał limonką a kawałki żurawiny jeszcze bardziej uprzyjemniały zdzieranie naskórka. Niestety nie udało mi się go dokończyć, nie używany przez dwa tygodni zbił się w jedną,wielką bryłę cukru. Olejek do ciała Skin Perfector Garnier Body był taki sobie KLIK, już do niego nie wróce.


Różana woda micelarna z Nuxe świetnie zmywała makijaż oczu i twarzy delikatnie przy tym pachnąc, ale zostanę przy micelu z Garnier, może nie pachnie tak ładnie ale demakijaż nim jest równie skuteczny, no i kosztuje odrobinę mniej ;) Maseczka The Face Shop z glinki wulkanicznej pamięta lepsze czasy, najwyższa pora jej się pozbyć chociaż miło ją wspominam. Nawilżający krem do twarzy Hydra+ z ROC miał lekką konsystencję, ekspresowo się wchłaniał i przyjemnie nawilżał.


O ile nie polubiłam szamponu i odżywki z serii John Frieda Sheer Blonde o tyle z przyjemnością używałam maski do włosów. Świetnie sprawdza się na włosach, które potrzebują dobrej opieki. 30ml buteleczka olejku Macadamia pozostawiła u mnie ambiwalentne uczucia, niby wygładza włosy ale nie jestem pewna czy nie działa tak samo jak tańsze olejki. Miniatura Aussie 3 Minute Miracle Reconstructor utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że moim włosom zupełnie nie odpowiada.


Benetint z benefit wyglądał lepiej na ustach niż na policzkach ale nadal bez szału. Zmęczona podkreślaniem brwi zdecydowałam się na domową hennę. Ta brązowa z Delia wyszła bardzo naturalnie. Szkoda tylko, że jest jej tak dużo a nadaje się do jednorazowego użytku. O Mineral Veil  z bareMinerals mówiłam już nie raz, warto się nim zainteresować. Równie ciepło wspominam puder do twarzy Naked Skin z Urban Decay KLIK chociaż do pudru wszechczasów troche mu brakowało. Mam podobne odczucia co do korektora z NYX KLIk, nie jest zły ale mógłby być lekko ulepszony. Bez żalu żegnam pomadkę ochronną Baby Lips z Maybelline. Nadal pamiętam pochwalne recenzje na ich cześć i nadal zastanawiam się co wszyscy w nich widzieli. I tak żegnam się z ubiegającym rokiem :)

Jak minęły Wam Święta?

sobota, 19 grudnia 2015

Nowości kosmetyczne

Nagle zdałam sobie sprawę, że dawno nie było u mnie postu o zakupach, ale jakby to powiedzieć ... bardzo rzadko sobie coś kupuję. W końcu doszłam do tego, że nie potrzebuję nowego podkładu co tydzień czy siedemnastego bronzera w mojej kolekcji. Mam co prawda jeszcze kilka chciejstw, raczej nie zrezygnuję z kolejnych MACowych szminek (to już obsesja), ale będzie tego o wiele mniej.  Potrzebowałam kilku lat żeby do tego dojrzeć, ale nareszcie to się udało :)



Moja miłość do samoopalaczy trwa dlatego z przyjemnością testuję pHenomenal 2-3 Week Tan Mousse* i dołączoną do niego łapę do aplikacji z Vita Liberata. Do tej pory uwielbiałam samopalacz z St.Tropez ciekawa jestem czy Vita Liberata zrzuci go z tronu.


Wiem, że ten nowy róż trochę wyklucza co przed chwila powiedziałam, ale MACowa Melba chodziła za mną od bardzo długiego czasu, w końcu musiałam ją mieć. Mineralny bronzer Trystal Bronzing Minerals* to kolejny produkt przybliżający mnie do poznania Vita Liberata.  


W Superdrug znowu stanęłam przy szafie MUA co obrodziło w nowy rozświetlacz Undress your skin w odcieniu iridescent gold i pojedynczym cieniu do powiek electric purple. Ostatnio bardzo lubię fiolety na powiekach, mam też ochotę na coś różowego ale to już zachcianka .


Matowa pomadka w płynie w odcieniu Copenhagen z NYX chodziła za mną od ponad roku dlatego nie wahałam się ani sekundy kiedy w końcu udało mi się ją dorwać. Przechodzę teraz ogromną fascynację nudziakowymi ustami dlatego bez wahania sięgnęłam po szminkę Pure Colour w odcieniu 17 Camel z New Look, nawet jeżeli się okaże się być do niczego to kosztowała grosze. Nie mogłam być się bez nowej MACowej szminki, tym razem to jest  Mehr czyli my lips but better, który wypatrzyłam u siostry.


Mówiłam już, że uwielbiam nudne usta, prawda? Często sięgam też po konturówkę zamiast szminki i ostatnio testuję Pure Colour 17 z New Look, P.S. I love ... 06 z Penneys i Caramel Nougat z MUA.  Myślę właśnie nad zrobieniem postu o wszystkich nudziakowych konturówkach, które mam, myślę,
że mógłoby coś z tego być. A, kupiłam też Honey Berry z Essence żeby połączyć ją z Mehr. 

To wszystko co trafiło do mnie przez ostatnich kilka miesięcy ;) jak wyglądają Wasze najświeższe nabytki? 

środa, 11 listopada 2015

Kolekcja na środę: rozświetlacze, bronzery i róże

Tegoroczny projekt Kolekcja na środę to największy dowód na to, że jestem słaba w systematyczności i zawsze zostawiam wszystko na ostatnią chwilę a nawet kilka dni po ;) Już miałam wspomnieć, że moja kolekcja rozświetlaczy, bronzerów i róży (różów?) aż tak bardzo nie zmieniła się od zeszłego roku a jednak spojrzałam na tamte zdjęcia i są pewne zmiany ... chyba jednak na lepsze bo jestem w pełni zadowolona z tego co mam i nie planuję adopcji kolejnych egzemplarzy (jeszcze nie!). Postaram się Was nie zanudzić, zapraszam do podejrzenia mojej gromadki. 


niedziela, 11 października 2015

LilOddiette - mój własny beauty box

Nigdy nie ukrywałam, że lubię te wszystkie kosmetyczne pudełka niespodzianki - przerobiłam GlossyBox, She Said Beauty, PowderPocket, Chic Treat Club. Z jednych byłam mniej lub bardziej zadowolona ale z każdego pudełka prawie zawsze udało mi się wyłuskać jakąś perełkę. Zainspirowana filmikami na YouTube, postanowiłam stworzyć swój własny beauty box. I nagle okazało się, że wybranie pięciu czy sześciu kosmetyków, które miałyby pasować każdej potencjalnej subskrybentce to nie lada wyzwanie. Jak dobrze, że to tylko zabawa! 


W pudełku LilOddiette pojawiło się pięć kosmetyków, jeden gadżet i dwie próbki - w dodatku jeden z produktów występuję w dwóch wersjach kolorystycznych, każda z nas mogłaby wybrać jaki kolor bardziej nam pasuje. Chyba najwyższa pora na prezentację pudełka?


Do pudełka nie chciałam wrzucić typowej pielęgnacji bo o ile produkty do ciała mogłyby sprawdzić się u każdej z nas o tyle kosmetyki do twarzy już nie - na co osobie z tłustą cerą kosmetyki przeznaczone do cery suchej? Dlatego w LilOddiette Box znalazła się odżywka bez spłukiwania Uniq One sygnowana marką Revlon Professional, to mój hit i odkrycie roku. Nawilża, cudownie pachnie, wygładza, nadaje włosom blasku a do tego ich nie obciąża.
Okrągła szczotka do ciała The Body Shop to wspomniany wyżej gadżet. Połączenie regularnych ćwiczeń i szczotkowania ciała daje naprawdę zadowalające efekty!


Mgiełka utrwalająca makijaż z NYX działaniem nie ustępuje tej z Urban Decay a jest o wiele tańsza. Mineral Veil czyli puder do twarzy z Urban Decay powinien zadowolić te z Was, które lubią produkty mineralne i naturalny efekt na twarzy.


W moim pudełku nie mogłoby zabraknąć szminki MAC - tu do wyboru miałybyśmy jeden z dwóch kolorów, bezpieczny i delikatny Creme Cup i trochę bardziej odważny i zadziorny Girl About Town. Ciekawa jestem jaki kolor wybrałybyście?


Ostatnim produktem, który znalazłybyście w LilOddiette Box jest rozświetlacz Mary-Lou Manizer z theBalm, mój zdecydowany ulubieniec, chociaż wiem, że ma tyle samo przeciwników jak fanów. Chciałabym też dorzucić próbki płynnego podkładu bareSkin z bareMinerals, ot dwie czy trzy żeby każda z subskrybentek pudełka mogłaby go dobrze przetestować.

Jak dobrze, że nie jest to prawdziwe pudełko bo siedziałabym teraz jak na szpilkach czekając na jego werdykt. Co, Waszym zdaniem powinno znaleźć się w pudełku kosmetycznym? Jakie produkty chciałybyście w nim zobaczyć? Czy ... skusiłybyście się na moje pudełko?

wtorek, 15 września 2015

NYX / HD Photogenic Concealer Wand

Jakiś czas temu odeszłam od idei zakrywania niedoskonałości skóry korektorem, nie mam dużych przebarwień czy większych kłopotów z cerą a to co mam zazwyczaj jest dobrze przykryte podkładem i pudrem. Korektorów używam teraz jedynie pod okolice oczu, która w zależności od dnia i nastroju wygląda lepiej lub gorzej. Nie są to ogromne cienie pod oczami, ot, jedynie lekkie naturalne podkówki czasami borykające się z niewyspaniem czy gorszym dniem. Mimo wszystko lubię korektory z mocnym kryciem, ale jednocześnie mają dawać niewymuszony efekt i kategorycznie nie mogą wysuszać. Nie wiem czy wymagam dużo czy nie ale jeszcze nie trafiłam na idealny korektor, który spełnia wszystkie wymagania. W zeszłym roku, na fali szału zachwytu produktami NYX (nic dziwnego, przecież tak długo czekałam na wejście szaf tej marki do Irlandii) do testowania wpadł mi HD Photogenic Concealer (ok.30zł/3g) czyli korektor stworzony do makijaży do sesji zdjęciowych, do telewizji czy na scenę.



Formuła tego korektora nie zawiera talku czy parabenów, podobno jest wzbogacony w minerały - nie wiem jak bardzo przekłada się do na to jak HD Photogenic Concealer sprawdza się na skórze ale jedno jest pewne, jest to dość gęsty i mocny korektor. Jego krycie jest średnie zmierzające w kierunku mocnego. Z jedenastu dostępnych odcieni wybrałam CW03 Light, to dość jasny odcień z beżowymi tonami. Idealnie przykrywa cienie pod oczami i dość dobrze blenduje się z podkładem, nie odznaczając się na twarzy.


W uzyskaniu świetnego efektu ważny jest sposób aplikacji - aplikowany pędzelkiem smuży, nakładany palcami potrafi wejść w zmarszczki mimiczne, dopiero w połączeniu z jajkiem gąbką daje pożądany efekt chociaż tu też trzeba uważać bo lubi stworzyć efekt ciastka.


Całkiem przyzwoicie rozświetla okolice oczu i nie widoczny na zdjęciach ale ma też swoje wady. Niestety, wysusza i to dość mocno, do tego zbiera się w załamaniach po całym dniu co jest co najmniej mało estetyczne. Okularnice będą go przeklinały bo po kilku godzinach połowa produktu nałożonego pod oczy znajduje się na okularach (życie było o wiele łatwiejsze przed pójściem do okulisty!)

Nie jest to idealny korektor dlatego poszukiwania takiego nadal trwają, nie jest też złym produktem ale bywają lepsze. Ot, taki sobie kosmetyk, tyłka nie urywa.

Jakie korektory pod oczy polecacie? 

niedziela, 17 maja 2015

Nowości kosmetyczne

Powroty zawsze są trudne a tym bardziej te po kilkumiesięcznej przerwie. Nie będę oryginalna jeżeli powiem, że nie wiem na czym zleciał mi ten czas ale wiem, że tęskniłam za blogowaniem. Podczas tej pauzy odpoczęłam trochę od kosmetyków, skupiłam się bardziej na sobie a mniej na mojej twarzy, na kosmetycznym świecie i jego nowinkach. Zdjęcia do tego postu czekały na opisanie dobrych kilka tygodni, ciężko jest wrócić do pisania kiedy wyszło się z wprawy ale może coś z tego będzie ;-) 



Gromadka nowości jest dość spora jak na kogoś kto doświadczył chwilowej utraty weny kosmetycznej ale jak zawsze to wszystko było taaaakie niezbędne.


Jaki czas temu wyleczyłam się z chęci bycia bladą przez okrągły rok - twarz nadal chronię przed promieniami słonecznymi i tu nic się nie zmieniło ale ciało lubię przybrązowić, chyba każdy wygląda lepiej z opalenizną. Mam to szczęście, że szybko się opalam na ładny, naturalny kolor ale póki słońca jest jak na lekarstwo chętnie korzystam z tego w butelce. Dlatego sięgnęłam po brązujący balsam do ciała Dove Summer Glow, nie pachnie sztucznością a daje delikatny efekt. Duet Yes to Carrots to prezent, ale i masło do ciała i krem do rąk i łokci(?) czekają jeszcze na swoją kolej. 


Dołączyła do mnie też baza pod makijaż Garnier 5 Second Perfect Blur, sprawuje się całkiem nieźle ale nie używałam jej jeszcze wystarczająco często żeby wyrobić sobie o niej opinię. Nie raz i nie dwa wspominałam, że uwielbiam rajstopy w sprayu Sally Hansen dlatego nie zawahałam się ani sekundy kiedy zobaczyłam w aptece niemałą promocję na zestaw rajstop i lakieru do paznokci w radosnym kolorze 530 Back to Fuschia, ma naprawdę niesamowitą trwałość! Nie wiem jak Wy ale uwielbiam kiedy wychodząc od fryzjera włosy pięknie pachną i są takie przyjemne w dotyku! Moja fryzjerka używa wielofunkcyjnej odżywki w sprayu Revlon Professional Uniq One i zachęcona efektem jaki daje kupiłam mój własny egzemplarz, polecam! 


Kolorówka, moja ulubiona część. Jakiś czas temu sięgnęłam po nowość Maybelline czyli podkład Dream Flawless Nude w odcieniu 10 Ivory. Z niecierpliwością wyczekiwałam wejścia na rynek pudru w kompakcie Bare Skin Perfecting Veil z bareMinerals, wybrałam wersję light to medium ale jeszcze ani razu nie go użyłam bo ... Czeka na zdjęcia. Bardzo lubię mgiełkę fixującą z Urban Decay i zapragnęłam przetestowania podobnej mgiełki z innej firmy. Wybór padł na NYX i mgiełkę utrzymującą mat, jedyną różnicę jaką widzę pomiędzy produktami tych dwóch firm to ta cenowa i na pewno sięgnę po drugą mgiełkę NYX, tym razem tą dającą mokry efekt. Uwielbiam korektory i z radością przywitałam korektor Naked Skin z Urban Decay, ale na wyrobienie sobie o nim zdania jeszcze nie miałam czasu. 


Wydawać by się mogło, że kolekcja naustna Viva Glam Miley Cyrus dla MAC wyszła wieki temu! I szminka i błyszczyk świetnie wyglądają na ustach, muszę je koniecznie pokazać! Jako fanka Color Elixir Maybelline przygarnęłam dwa kolejne egzemplarze, tym razem w bardziej stonowanych kolorach - 705 Blush Essence i 720 Nude Illusion


Chyba jako ostatnia dołączyłam do grona posiadaczek tintów Rouge Edition Velvet z Bourjois a do mojej kolekcji produktów naustnych doszedł kolor 05 Ole Flamingo, uwielbiam takie kolory! Nigdy wcześniej nie miałam też cieni do powiek Infaillible z L'Oreal ale podczas promocji przygarnęłam dwa odcienie, 012 Endless Chocolate i 006 All Night Blue, są fantastyczne! Jak to się stało, że wcześniej sie nimi nie zainteresowałam? Jestem niepocieszona, że zostały wyprowadzone ze sprzedaży. 

To wszystko co zgromadziłam podczas mojej internetowej nieobecności, o czym chciałybyście przeczytać?

piątek, 14 listopada 2014

NYX Butter Gloss / Maple Blondie

Odkąd na irlandzkie kosmetyczne salony wkroczyły kosmetyki NYX lubię od czasu do czas coś ichniego sobie sprawić. Ubolewam nad faktem, że szafa tej marki w dostępnych mi miejscach jest dość uboga i mimo dość długiej listy chcieci nie mam możliwości jej zrealizować. Szkoda, bo moje dotychczasowe doświadczenia z tą marką są bardzo pozytywne. Nigdy nie ukrywałam, że lubuję się w mocnych, wyrazistych pomadkach ale od czasu do czasu nie pogardzę błyszczykami. A jak błyszczyk mnie czymś zachwyci to nie ma zmiłuj, będę go katować aż się skończy. Do takiego końca zmierza Butter Gloss z NYX (29.90zł/8ml). 



Wybrałam dla siebie odcień Maple Blondie, głęboka, ciepła różowa brzoskwinia o bardzo kremowym wykończeniu. Nie wiem jak inne kolory ale moja blondyna nie rozprowadza się jednolicie na ustach, raczej potrzebne jest lusterko podczas aplikacji, ale w żaden sposób nie odbiera to jej uroku. Mimo swojej kremowej i dość ciężkiej konsystencji ani trochę się nie klei, nie rozlewa się a schodząc z ust robi to równomiernie.


Na ustach bez picia i jedzenia wytrzymuje u mnie około dwóch godzin. Jednak prawdziwym atutem tego błyszczyka są jego nawilżające właściwości, które sprawiają, że noszenie go to sama przyjemność.



Nie będę ukrywać, że polubiłam Maple Blondie i chętnie sięgnę po inne kolory, może na przykład taki Creme Brulee? Na co jeszcze warto zwrócić uwagę podczas buszowania po szafie NYX? 

czwartek, 30 października 2014

Październikowy różowy Chic Treat Club Box

Mówcie co chcecie ale pudełka niespodzianki z kosmetykami nadal mi się nie znudziły. A kiedy w perspektywie mam pudełko, które nie dość, że sprawi mi radość to jeszcze pomoże innym wiem, że to będzie hit. Nie chcę tu się za bardzo zaplątać i postaram się to wytłumaczyć jak najlepiej. Ekipa Chic Treat Club nawiązała w październiku współpracę z Triona McCarthy, która cztery lata temu straciła siostrę chorującą na raka piersi. Triona, na jej cześć, założyła Tricia McCarthy Memorial Scholarship, który wraz z National Breast Cancer Research Institute (NBCRI) co roku opłaca badania mające na celu poznać przyczyny raka piersi i ulepszyć metody leczenia pacjentów. 2 euro z każdego sprzedanego w tym miesiącu pudełka idzie na ten cel a Triona stworzyła pudełko na cześć swojej siostry. 



Na pewno jest różowo a zawartość pudełka sprawiła mi masę radości!






Chyba gdzieś widziałam już produkty Yonka i możliwe, że też dostałam je dzięki ekipie Chic Treat Club. Na całe szczęście dostałam 50ml miniaturę odświeżającej mgiełki do twarzy bo wiem, że niektóre subskrybentki dostały mleczka do demakijażu. Ja i mleczka zupełnie się nie dogadujemy, wróć, to ja się nie dogaduję z mleczkami, obrzydza mnie ich konsystencja. Mgiełki jeszcze nie rozpyliłam ale patrząc na świetny skład spodziewam się przyjemnej współpracy. Moja miniatura warta jest 7.50 euro.



Najbardziej w kosmetycznych pudełkach niespodziankach lubię kolorówkę i październikowy box mi to zapewnił. Znalazłam w nim róż z NYX w jednym z dwóch kolorów, które nie są jeszcze (?) dostępne w Irlandii. Trafił mi się odcień Rose Garden, prawdziwy róż ze złotymi drobinami. Fajnie, bo nie mam typowego różu tej firmy, Taupe używam do konturowania a nie różowania.
To pełnowymiarowy produkt wart 7.49 euro.



Produkty wet'n'wild weszły na irlandzki rynek już jakiś czas temu ale mimo że krążyłam przy ich szafie nic mnie nie przyciągnęło. Dlatego Chic Treat Club podjął decyzję za mnie i w pudełku wylądowała szminka w odcieniu Think Pink, lekko zgaszonym naturalnym różu. Ciekawi mnie jak sprawdzi się na ustach.
To pełnowymiarowy produkt wart 2.99 euro (swoją drogą, nie wiedziałam, że ich kosmetyki są tak tanie).



O peelingujących skarpetkach z Purederm nie muszę się rozpisywać. Nawet przeprowadziłam nimi kolejną kurację w zeszłym tygodniu. Bardzo je lubię chociaż te z Holika Holika są odrobinę lepsze. Skarpety z Purederm mają jednak przewagę nad wszystkimi azjatyckimi produktami, są łatwo dostępne bo znajdę je w każdej aptece/drogerii. Podobno kosztują 3.99 euro, wydaje mi się jednak, że płacę za nie trochę więcej ale nic to. 



Kolejna, druga już miniatura, ale nadal w porządnym, 50ml rozmiarze. W udziale przypadł mi słodko pachnący balsam do ciała Fleur de Figuier, inna grupa osób dostała pomarańczowy sorbet. Moja wersja pachnie przepięknie, wiem, że o ile jestem leniem kiedy mam się miziać kremami do ciała o tyle ten zapach może zmienić moje podejście do sprawy. No, może nawet na chwilę. Pełnowymiarowy produkt kosztuje 15 euro i ma 200ml, moja minatura warta jest 3.75 euro.


Wydaje mi się, ze to świetne pudełko. Ja dostałam świetną zawartość, którą na pewno wykorzystam a NBCRI dostało pieniądze na kolejne badania. Nawet gdybym nie była zachwycona pudełkiem cieszyłabym się, że być może moje dwa euro przyczyni się do jakiegoś odkrycia lub choć trochę ulepszy leczenie pacjentów.
Pudełko kosztowało 16 euro, jego zawartość to niecałe 26 euro. Byłybyście zadowolone z takiej zawartości?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...