czwartek, 29 września 2016

Catrice / Liquid Camouflage

Właśnie uświadomiłam sobie, że zrobiłam mały błąd przy tworzeniu posta o ulubieńcach lata KLIK bo nie uwzględniłam w nim korektora mojego nawiększego ulubieńca czyli Liquid Camouflage Catrice (ok. 15zł/5ml). Błąd bo to ten płynny kamuflaż dzielnie towarzyszył mi każdego dnia, bo polubiłam go tak bardzo, że nie mam ochoty na testowanie innych korektorów. W swojej kosmetycznej karierze zdążyłam przetestować wiele korektorów to jednak ten szybko wskoczył na podium i raczej nie prędko zostanie zdetronizowany ( na podium znajduje się też korektor z UD KLIK, ale na jego niekorzyść przemawia cena).



wtorek, 29 grudnia 2015

Nowości

Z grudniowymi śmieciami  rozprawiłam się już kilka dni temu, pora na moje skromne nowości bo od takiego postu minęło zaledwie kilka tygodni. Ot tak, żeby Nowy Rok rozpocząć z czystym kontem. Idealnie byłoby gdybym zdążyła uporządkować jeszcze swój pokój ale nie wiem czemu jakoś mi się do tego nie spieszy ;) Nowości jest bardzo malutko, w większości to prezenty świąteczne a to co sama kupiłam to najpotrzebniejsze rzeczy.




Perfumy Marc Jacobs Oh, Lola! i akompaniujący im balsam do ciała to właśnie prezent. Do zestawu dołączona była też roletka tego zapachu ale zostałam z niej ograbiona. Już od dawna czaiłam się na ten zapach jednak zawsze było coś pilniejszego, ale w końcu jest mój :)


Od dłuższego czasu wszędzie widuję recenzje płynnego kamuflażu Catrice i w końcu trafił do mnie - odwiedziłam kilka szaf marki i dopiero za trzecim razem dorwałam ostatni egzemplarz w odcieniu 010 Porcelain. Nie wiem od ilu lat na liście zakupów miałam True Match z L'oreal, przegapiłam co prawda starą wersję ale w końcu zdecydowałam się na swoją własną buteleczkę podkładu (wcześniej podbierałam go siostrze;)) Ciężko było mi dobrać odcień bo testerów brak ale ostatecznie wzięłam 1D/1W Golden Ivory. Przy okazji wzięłam też puder Nude Magique BB Powder ale może być odrobinę za ciemny na zimę, ale to wyjdzie w praniu.


Szał na nude lips trwa i bez wahania przygarnęłam Soft Matt Lip Cream w odcieniu Stockholm z NYX. Według mojej przyjaciółki róż NYC w odcieniu 651 Riverside ma cudowny odcień, dlatego niedługo będę weryfikować jej teorię, przy okazji dostałam też konturówkę Rimmel 063 Eastend Snob, kolejny kolor typu my lips, but better. 

Znacie coś z moich nowości? Będę z nich zadowolona? Jakie macie plany zakupowe na najbliższy rok?

środa, 11 listopada 2015

Kolekcja na środę: rozświetlacze, bronzery i róże

Tegoroczny projekt Kolekcja na środę to największy dowód na to, że jestem słaba w systematyczności i zawsze zostawiam wszystko na ostatnią chwilę a nawet kilka dni po ;) Już miałam wspomnieć, że moja kolekcja rozświetlaczy, bronzerów i róży (różów?) aż tak bardzo nie zmieniła się od zeszłego roku a jednak spojrzałam na tamte zdjęcia i są pewne zmiany ... chyba jednak na lepsze bo jestem w pełni zadowolona z tego co mam i nie planuję adopcji kolejnych egzemplarzy (jeszcze nie!). Postaram się Was nie zanudzić, zapraszam do podejrzenia mojej gromadki. 


środa, 30 września 2015

Nowości kosmetyczne

Denka, czy jak kto woli, śmieci kosmetyczne zawsze niosą ze sobą nowości :) zakupy to chyba jedna z najbardziej ulubionych czynności każdej z nas. Raczej nic nie odpręża tak bardzo jak kupno nowych ubrani czy kosmetykiów, prawda? Ostatnio odeszłam od co miesięcznego pokazywania zakupów, ot, raz jest ich więcej raz mniej więc staram się robić takie posty co dwa miesiące lub kiedy zbierze się tego trochę więcej. Nie wiem jak Wy ale ja uwielbiam nowości innych, mogę wtedy podejrzeć co jest teraz w ofercie, jaką marką warto się zainteresować podczas kolejnych zakupów. 



Kosmetyki od Laboratorium Nova* to jedyne nowości pielęgnacyjne. Po dogłębnym zapoznaniu się z ofertą marki wybrałam dla siebie dwa produkty z serii Go Cranberry - Inteligentnie Nawilżający Krem do Twarzy na Dzień i Odżywczo-Wygładzający Krem pod Oczy. Już kiedyś miałam próbkę kremu do twarzy i nadal podtrzymuję moje zdanie o jego zapachu - jest dla mnie zbyt mocny ale z działania obu panów jak narazie jestem zadowolona chociaż to jeszcze za szybko na jakiekolwiek recenzje. Do  rytuału wieczornej pielęgnacji dołączył też olejek do twarzy z serii GoArgan+ , jeszcze nigdy nie miałam okazji przetestować olejku do twarzy dlatego jestem bardzo ciekawa jakie działanie na mojej cerze będzie miał ten produkt z olejkiem arganowym i kiełkami owsa.


Paletka cieni do powiek Naked Smoky z Urban Decay miała swoją premierę tu KLIK. Dopiero szykuję jej pełną recenzję ale to nie jest moja paletka - zupełnie nie czuję się w tych kolorach. Trafiłam też na świetną promocję rozświetlacza Touche Eclat z YSL z której wprost nie mogłam nie skorzystać. W zeszłym tygodniu robiąc rundkę po drogeriach znalazłam szafę MUA, na pierwszy ogień poszła paletka Undressed, czyli tańsza wersja czy dupe  UD Naked1. Kuszą mnie też ichnie rozświetlacze tylko nie wiem jaki odcień wybrać?


Konturówek do ust nigdy nie za wiele i o ile bardzo lubię te z NYX o tyle ich szafy są zawsze mocno przebrane. Dlatego do koszyczka trafiła konturów Catrice 150 Vintage Rose i Essence 12 Wish Me a Rose, obie w bardzo bezpiecznych i delikatnych kolorach. Nabrałam też ochoty na różowo fioletowy cień do powiek i od razu skierowałam się do MACa, wybrałam przepiękny cień w odcieniu Star Violet, który na powiece wygląda wprost fenomenalnie.


Pozostają przy MACu korzystając z Back to MAC i, bardzo przydatnych, kart lojalnościowych trafiły do mnie aż cztery szminki. Od lewej - All Fired Up, Diva,  Steady Going i Viva Glam Miley Cyrus 2.W każdej z nich świetnie się czuję, ale u mnie o to nie ciężko ;)

Wpadło Wam w oko coś z moich nowości? Koniecznie muszę wziąć się za recenzje szminek bo jeszcze tak wielu z nich nie pokazywałam naustnie. 

sobota, 1 listopada 2014

Październikowe zużycia kosmetyczne

Nie będę oryginalna. Październik, jak każdy inny miesiąc w tym roku, minął w oka mgnieniu. Podobno do końca roku zostało 60 dni, czyli niecałe 50 dni na ogarnięcie prezentów świątecznych (ktoś już zaczął), 60 dni na zużycie tony kosmetyków jakie mam i 60 dni na obmyślenie planu na przyszły rok. Coś mi się nie podoba ta dorosłość. Wróćmy więc do bardziej trywialnych rzeczy i pozwólcie, że pochwalę się swoimi śmieciami. 



Provoke Touch of Silver - szampon i odżywka do blond włosów. Uwielbiam ten duet za to, że ochładza moje farbowane włosy, odkąd używam tej dwójki moje włosy nie trącą już kanarkiem. Dokupiłam nowe opakowania.

sobota, 18 października 2014

Catrice / Limitowana kolekcja Metallure

Nie da się ukryć, że coraz częściej zaglądam do szafy Catrice. Nie sięgam wtedy stricte po kosmetyki dostępne w sprzedaży regularnej bo najbardziej przyciągają mnie ich limitki. Tak było jakiś czas temu z kolekcją Le Grand Bleu i znowu kilka tygodni temu kiedy Le Grand Bleu zmieniła kolekcja Metallure. I mimo że wszystko było ładne przeprowadziłam ostrą selekcję i wybrałam te kosmetyki, które miały być najlepsze i najbardziej przydatne - rozświetlający bronzer i eyeliner/ coś wykończeniowego tusz do rzęs. Niestety podjęłam złą decyzję bo z tego duetu jestem zadowolona jedynie na jakieś 40%.




Rozświetlający bronzer występuje tylko w jednym odcieniu, C01 Shimmer Shade (ok.20zł/9g). Wypiekany, delikatny brąz z dużą dozą miedzianego, lekko różowego złota o mocno metalicznym wykończeniu. Bardzo mocno napigmentowany i przez to trzeba bardzo, ale to bardzo uważać przy aplikacji. Bez wątpienia Shimmer Shade wygląda na twarzy intrygująco, jednak widziałabym go w kolekcji na lato, bardziej pasowałby do opalonej twarzy.



Na twarzy trzyma się cały dzień, a mówiąc cały dzień mam na myśli 9h+. Jeżeli przeraża Was jego spora gramatura, nie martwcie się, wystarczy raz upuścić ten bronzer a pozbędziecie się ponad połowy.



Eyeliner i top coat do tuszu do rzęs dostępny jako C01 Dazzling Dark (ok.15zł) jest tak samo kiepski jak powyższe zdjęcia. Nałożony rzęsy skleja je, jest rzadki, tworzy grudki, bardzo długo zasycha. Jak już zaschnie ciężko to coś zmyć. Nieważne czy zaaplikowany na tusz do rzęs czy solo. Jako eyeliner jest jeszcze gorszy. Użyłam go raz i nigdy więcej. Rozlał się na powiece i sprawił, że niewiarygodnie się kleiła. Za każdym razem kiedy otworzyłam szerzej oczy czułam jak się lepiły. Niestety nie miałam wtedy możliwości zmycia makijażu i cały dzień chodziłam z przymkniętymi oczami. Słodko, prawda? Ale to jeszcze nie koniec. 
Sam eyeliner kupiłam skuszona pozytywnym doświadczeniem z podobnym eyelinerem z L'Oreal. Zatopione w nim drobinki sprawiają, że widzę jak moje oczy błyszczą. Z Catrice miało być tak samo. Niestety okazało się, że drobiny są bardzo ordynarne i nie dają spodziewanego efektu. 
Zmywa się koszmarnie. Kruszy się, zmywa kawałkami. Ciężko w ogóle to zmyć. 
Jak można było wypuścić na rynek takiego bubla?




piątek, 3 października 2014

Wrześniowe nowości kosmetyczne

Z moich wielkich planów nie robienia zakupów we wrześniu wyszło tyle co nic. I nie mogę użyć wymówki pt. 'ale to wszystko jest mi niezbędne' bo, kurza noga, nie jest. Nie będę się też zarzekać, że nic nie kupię w październiku bo kupię. Zakupy szczerze sprawiają mi przyjemność, zdarza mi się przeholować ale to raczej kwartalne wybryki ;-) przedwczoraj zaprezentowałam Wam moje zużycia, dzisiaj przyszła kolej na nowości. 



Nie jest to co prawda oryginalny zestaw produktów z olejkiem z makademii a jego tańsze odpowiedniki ale nie sądzę, że się za bardzo różnią od siebie, może oprócz ceny.


Siostra kupiła dla mnie krem nawilżający Simple. Świetnie się złożyło bo mój krem z Make me Bio jest już powoli na wykończeniu. Przeraża mnie jednak spora objętość i nieporęczne opakowanie kremu z Simple. To się chyba dobrze nie skończy, co?  Naszła mnie też ochota na nowy korektor a że mam pod nosem szafę NYX to się przy niej często kręcę i próbuję coś wybrać. Długo zastanawiałam sie nad odcieniem HD Concealer padło na CW03 Light ale nie wiem czy niej jest dla mnie odrobinę zbyt różowy. 


Jako farbowana blondynka uwielbiam szampony, które zapobiegają powstawaniu żółtych refleksów we włosach. Miałam nieudany romans z fioletową serią John Frieda, okazała się bezużyteczna. Za to o wiele tańsze produkty Touch of Silver z Provoke są fantastyczne. Odkąd po nie sięgnęłam nie wiem co to żółte włosy, cieszę się ich niemal białością i polecam je każdemu. Naprawdę warto.


Przygody z bareMinerals ciąg dalszy. Tym razem ichnia nowość czyli płynny podkład z serum Bare Skin. Odcień Bare Shell02 jest idealny dla mnie (NW15 z MAC) a jeżeli macie możliwość polecam zaopatrzenie się w miniaturki tego podkładu, starczają na bardzo długo. Do płynnego podładu dobrałam pędzel do jego aplikacji. Jego kształt, gęstość włosa świetnie rozprowadza Bare Skin, jedyny minus Perfecting Face Brush to jego mycie. Jest tak zbity, że ciężko go domyć. Dzisiaj będę to jeszcze konsultować. 


Ostatnio Catrice wypuszcza całkiem przyjemne limitki na które wcześniej nie zwracałam uwagi. Tym razem wpadła mi w oko kolekcja Metallure a z niej rozświetlający bronzer C01 Shimmer Shade. Dopiero się z nim zapoznaję więc ciężko coś o nim dokładnie powiedzieć. Z tej same kolekcji pochodzi eyeliner i mascara topper w jednym w odcieniu C01 Dazzling Dark. Do rzęs to się toto nie nadaje, a w życiu! Jako eyeliner jest w porządku ale ma też spory minus. 


W końcu w Boots rzucili eliksiry do ust Maybelline. Wybrałam dla siebie 110 Hibiscus kiss i 135 Raspberry Rhapsody. Nie wiem jak sprawują się na ustach, kompletnie zapomniałam, że je mam ;-) dzisiaj ciapnę się którymś z nich. 

Znacie któryś z tych produktów? Podjęłam dobre decyzje podczas zakupów? 

piątek, 29 sierpnia 2014

Catrice / limitowana kolekcja Le Grand Bleu

Często zaglądam do szaf marek drogeryjnych jednak bardzo rzadko sięgam po takowe produkty. Czemu? Sama nie wiem, chyba zazwyczaj nic mnie nie zachwyca a do tego mam chwilowy przesyt kosmetykami. Muszę jednak przyznać, że lubię oglądać limitowane kolekcje Catrice, według mnie są o wiele ciekawsze i mniej dziecinne od Essence ;-) Do szafy Catrice przydreptałam co by obejrzeć nową limitkę Le Grand Bleu, tak sobie zesłoczowałam dwa produkty i byłam pod ich wielkim wrażeniem, odwróciłam się i obiecałam sobie, że po nie wrócę. Nie wróciłam i przez kolejne dwa tygodnie plułam sobie w brodę, że nie kupiłam ich od razu - kiedy znowu wybrałam się na zakupy miałam jeden cel: wrócić po cień w kredce Mermaid It i rozświetlacz w pisaku Go with Glow.




C04 Mermaid it (€4.29/1.5g) to przepiękny, miedziano brązowy cień o metalicznym wykończeniu. Noszę go na powiece solo dla intensywnego efektu lub go rozcieram uzyskując lekką, rozświetlającą poświatę. Cień wyróżnia się niesamowitą trwałością, bez bazy wytrzymuje w nieskazitelnym stanie przez 8 godzin. Mermaid it jest bardzo miękki, jak masełko sunie po powiece. Kredka należy do tych grubszych i plusem jest fakt, że jest wysuwana bo nie znoszę temperowania ;-) W ofercie dostępne są trzy inne kolory ale wydały mi się jakieś wypłowiałe.




Rozświetlacz w pisaku Go with Glow dostępny jest tylko w jednym odcieniu C01 Black's Pearl (€4.49/1.8ml). Piękne, perliste rozświetlenie, które można stopniować i które nie tworzy nieestetycznych plam na twarzy. Fantastyczny efekt, tak jak w przypadku cienia w kredce,  utrzymuje się cały dzień.  Kolorystycznie to tańszy odpowiednik słynnego High Beam z Benefit a może nawet jest odrobinę ładniejszy :-) Na pewno warto na niego spojrzeć w drogerii.  

czwartek, 7 sierpnia 2014

Lipcowe nowości kosmetyczne

Lipiec ani razu nie zasugerował, że się skończył. Ot tak, raz zajrzałam w kalendarz i uświadomiłam sobie, że mamy już pierwszy tydzień sierpnia. Taka niespodzianka. Lipiec upłynął pod znakiem zakupowego tumiwisizmu, nie miałam chciejstw ani potrzeb, nie chciało mi się robić większych zakupów - naprawdę myślałam, że skończy się na kilku produktach. Ostatni tydzień miesiąca nagle przyniósł kilka chciejstw i wyszło jak zawsze. Nie planuję jednak żadnych zakupów w sierpniu, oprócz tych najpilniejszych, potrzebuję przerwy. 



Najświeższym nabytkiem są perfumy Bonbon od Viktor&Rolf. Myślałam nad nimi odkąd tylko weszły na rynek, w końcu zdecydowałam się kupić 50ml flakon. Zapach jest tak słodki jak buteleczka - to moje klimaty.


Truskawowy sorbet do ciała z The Body Shop idealnie sprawdza się w letnie dni. Lekka konsystencja, świeży zapach, poprawne nawilżenie. Czego jeszcze oczekiwać? Polubiłam też wielkie, 500ml butle żelu pod prysznic z Soap&Glory. Sugar crush to bardzo cytrusowy, orzeźwiający zapach. 

Seria Shiseido Ibuki wpadła mi w oko już jakiś czas temu, jednak dopiero teraz udało mi się dorwać zestaw startowy. Widziałam same pozytywne opinie o tych produktach więc jestem do nich dobrze nastawiona, chociaż zdaję sobie sprawę, że u mnie mogą się zupełnie nie sprawdzić. Czarny jak węgiel czyścik do twarzy Dark Angels z LUSH będzie następcą LTGTR. Już niedługo pójdzie w obroty. 


Żel pod oczy z BiaBeauty jakoś mi nie służy dlatego zabrałam się za wykończenie miniatur kremów pod oczy. Kiedy te się skończą sięgnę po Aqua porin Active z Eucerin, który dorwałam na sporej promocji. Gdzieś wyczytałam, że MAC przestanie produkować Strobe Cream dlatego chciałam się z nim zapoznać przed końcem roku. I jest, chociaż nadal nie wiem czy się z nim lubię. 


W mojej ulubionej apteko-drogerii przez pewien czas była promocja na produkty Essie. Wybrałam odżywkę Fill the Gap i trzy, zupełnie inne, lakiery. Master plan, Blanc i Splash of Grenadine. Takich kolorów brakowało w mojej skromnej kolekcji.


Musiałam przecież sprawić sobie jakies produkty do ust ;-) Clarins Instant Light Natural Lip Perfector kusił mnie już od dłuższego czasu i nie był to zły wybór. Odkryłam też szafę NYX dość blisko mnie, przez co trafiło do mnie kilka ichnich produktów. Jednym z nich jest błyszczyk z serii Butter Gloss. Nie czuję jednak między nami tej chemii. MACowa pomadka Heroine to chyba dość popularny kolor, nie mogło go więc i u mnie zabraknąć. A, jest tu jeszcze konturówka NYX w mocnym, różowym kolorze Pinky.


Ostatnimi czasy czytałam same dobre opinie o sypkim pudrze Emotional Brilliance z LUSH tak więc trafił i do mnie. Na wykończeniu mam już dwa korektory dlatego przyszła pora na uzupełnienie zapasów. Tym razem wybrałam korektor z serii Mineralize z MAC. Bardzo rzadko zaglądam do szafy Catrice ale limitowana kolekcja Le Grand Bleu naprawdę wpadła mi w oko. Z tej właśnie limitki pochodzi rozświetlacz w pisaku Black's Pearl. I chyba najbardziej popularny produkt NYX czyli róż w kolorze Taupe, który służy mi do konturowania.


Limitowana edycja Catrice to też cień w kredce Mermaid it, jego trwałość i kolor powalają na kolana. Stwierdziłam też, że brakuje mi kolorowych kredek do kresek tak więc trafiły do mnie: MACowy Petrol Blue, Emerald City i Purple to kredki z NYX. Sięgnęłam też po Jumbo Eye Pencil w kolorze Cobalt z tej samej firmy. Zawieruszył się tu też pędzelek do brwi, który był mi potrzebny a który kupiłam za grosze. Ostatni produkt to BROWdrama z Maybelline. Używam go od kilku tygodni ale nie jest to chyba coś po co będę regularnie sięgać. 


środa, 21 maja 2014

Kolekcja na środę / cienie do powiek

I to nie tych MACowych bo te pokazywałam już tu KLIK. Od tego czasu dorobiłam się dwóch nowych cieni ale o tym kiedy indziej. Inne cienie to w większości palety chociaż tych pojedynczych cieni okazało się  być o wiele więcej niż się spodziewałam. Nie kieruję się żadnymi kryteriami przy wyborze cienia do powiek rano, zależy na co mam ochotę. Bywa i tak, że jakiś cień leży nieużywany przez kilka miesięcy żeby potem być mocno eksploatowanym. 




Rozświetlający cień do powiek z Emite dostałam w zeszłym roku w Glossy. Najczęściej używam go solo w połączeniu z czarną kreską. Dwa cienie z Hean, ten pierwszy po lewej to róż o numerku 512 mający w sobie coś z paletki Naked 3 i różu Nars. Za to ten mocno miedziany kolor to 824, jest tak mocno napigmentowany, że używam go z ogromną ostrożnością coby nie zrobić sobie krzywdy. Matowy, brązowy wkład Inglot to 357. Uwielbiam go do podkreślania załamania. Sypki cień z bareMinerals to Gossip. Wielowymiarowy, nadający oczom blasku kolor, który niezmiennie mnie zachwyca. C'mon Chameleon z Catrice znają chyba wszyscy. Uwielbiam ten cień ale mam wielką ochotę na porównanie go z podobnym cieniem MACa. Sypkie coś z BM Beauty to tak naprawdę bronzer, Summer Warmth ale ja wolę używać go na powiekach. I ostatni już cień w kredce z Etre belle z ostatniego PowderPocket. Taka forma to dla mnie nowość ale coraz bardziej się do niej przekonuję.


Hean

Clinique
All about Shadow Quad z Clinique to poczwórna paletka, gdzie nazwa odcieni idealnie opisuje kolory jakie się w niej znajdują. 06 Pink Chocolate bo o niej mowa, nie jest zła ale czegoś mi w niej brakuje. Za to paletka 408 Caffee Twist z Hean zachwyciła mnie swoją pigmentacją.





World Famous Neutrals w wersji glamorous z BeneFit to połączenie kremowych cieni, które coraz bardziej mnie zachwycają, z tymi zwykłymi. Dopiero się z nią poznaję, więcej napiszę kiedy indziej ;)


O Naked 2 i Naked 3 z Urban Decay napisałam już wszystko, o tu, KLIK. Ostatnio obie poszły trochę w odstawkę ale właśnie narobiłam sobie ochoty na makijaż z trójką.



Moja najnowsza paletka z Urban Decay to Ammo Palette, czyli zbiór popularnych cieni tej firmy. Kolory zachwycają ale aplikacja i konsystencja już nie bardzo. To tak w wielkim skrócie bo przygotowuję recenzję tej paletki.



I ostatnia już paleta, też z Urban Decay to Shattered Face Case. Gdyby ktoś był ciekawy jak wygląda dół i dodatki zapraszam tu, KLIK. Uwielbiam sięgać po te cienie bo w zależności od nastroju mogę mieć coś mniej lub bardziej drapieżnego.

To wszystko z moich cieni do powiek. Jestem ciekawa jak przedstawia się Wasza kolekcja? 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...